Page 1 of 1

Zatrute strzały

Posted: Tue Feb 10, 2009 7:21 pm
by Iacobi
Podobno w wilgotnych lasach równikowych występują drzewołazy, których jad dawniej służył Indianom do zatruwania strzał. Jak w ogóle zrobią taką strzałę? Gdzie umieszcza się jad?

Posted: Tue Feb 10, 2009 7:27 pm
by KecaJ
Jad, o którym piszesz to prawdopodobnie curara (nie wiem czy dobrze napisałem), a co do umieszczania jadu to Indianie po prostu moczyli w nim groty, ot cała filozofia. Jeśli chodzi o pozyskiwanie jadu z żab to łapali takiego potworka i drażnili jakimś źdźbłem trawy czy patykiem a na jej grzbiecie wydzielał się jad.

Posted: Wed Feb 11, 2009 11:20 am
by piorun
1st nie podobno, tylko na prawdę żyją
2nd nie "służyły" a nadal służą. :mrgreen:

Kurara to podgotowany sok z liany, a nie z żabki
Ma postaą pasty czy ogólnie gluta, więc z aplikację nie ma problemu - się smaruje. Przy czym zazwyczaj nie grot (za duże zagrożenie dla samego myśliwego), tylko owijkę za nim. Wtedy nie ma niebezpieczeństwa zatrucia przy skaleczeniu grotem

[url]http://pro.corbis.com/images/AB002109.jpg?size=67&uid={5C0AD6D1-BA08-466E-88B2-BCF2DD96CF65}[/url] Tutaj widaą ją na przykładzie strzał Buszmenów, którzy też do dziś zatruwają strzały (tyle że oni zatruwają je gniecionymi toksycznymi chrząszczami albo larwami)
Podobnie jest z wydzieliną drzewołazów - żabkę niestety trzeba trochę pomęczyą, a ona kroplami wydziela truciznę. Truciznę zbiera się ze skóry i zagęszcza, czasem nawet tylko pociera się żabkę owijką strzały i starczy
Umiejętnie potraktowana żaba wychodzi z operacji bez szwanku, tylko zestresowana ;-)

Czytałem że u nas do trucia strzał używano zimowita, tojadu i ciemiernika
Iacobi, chcesz strzały truą?

Posted: Wed Feb 11, 2009 1:58 pm
by Iacobi
Nie, nie chcę truą strzał. Trucizna tej żaby jest silniejsza od kurrary, jednak żaba hodowana w niewoli nie wydziela trucizny.

Posted: Wed Feb 11, 2009 7:19 pm
by Minos
Jak to żaba hodowana w niewoli nie wydziela trucizny :?: Czy to jest pewne? Bo co najmniej dziwne. Wydaje mi się, że w hodowli gruczoły jadowe nie są "unicestwiane" w cudowny sposób.

Co do trucizn, to jest bardzo dużo sposobów na zabicie. Często nawet bardzo pospolite rośliny i owady (np.pryszczel lekarski) mogą posłużyą za śmiercionośny składnik tajemniczej mikstury.

Posted: Wed Feb 11, 2009 7:39 pm
by marcin1111
Każde zwierze o ile nie ma wyciętych chirurgicznie gruczołów jeśli jest jadowite to jest jadowite ;-) .

Posted: Wed Feb 11, 2009 7:50 pm
by Iacobi
Tylko wiecie, sam sobie tego nie wymyśliłem... przeczytałem to w necie :)

Posted: Fri Feb 13, 2009 8:13 am
by piorun
Nie każde zwierzę jadowite jest jadowite zawsze.
To nie jest takie proste - gruczoł i koniec.

Dużo może zależeą np od diety, fizjologii, cyklu życiowego.

Np niektóre gąsienice są jadowite dlatego, że odkładają w oskórku truciznę z roślin którymi się żywią. Podobnie jest np ze ślimakami morskimi czy niektórymi chrząszczami.
Jeśli trucizna pochodzi z pokarmu (bezpośrednio, albo w drodze syntezy), nawet mała zmiana w diecie może spowodowaą jej zniknięcie.

I tak dzieje się w przypadku drzewołazów - ich trucizna pochodzi z owadów którymi się żywią. Nie ma odpowiednich robali - nie ma trucizny.

Z resztą tak jest nie tylko z truciznami, ale i z niektórymi barwnikami - niektóre gatunki w hodowli nie wybarwiają się tak jak trzeba, albo tworzą nowe formy barwne.

Przykładami można by sypaą, ale nie wiem czy chcecie wykładu z toksykologii :-P

Tutaj jest fajny artykuł o żabkach i ich truciźnie (niestety in english)
I
tutaj też

Posted: Fri Feb 13, 2009 4:11 pm
by Master of bow
http://www.youtube.com/watch?v=zExR-7lsI0Q http://www.youtube.com/watch?v=3rn0BfwV ... re=related
Tu co nieco o zatrutych strzałach, niestety nie trucizną z żabek. Jakie są skutki zatruciem trucizną z ropuchy?

Posted: Fri Feb 13, 2009 6:16 pm
by Vanir
Owa żaba to Phyllobates terribilis, polskiej nazwy nie znam. Jej skóra wydziela substancję w konsystencji podobną do mleczka mniszka lekarskiego (mlecza) i o podobnym kolorze. Jest to jedna z najmocniejszych trucizn znanych człowiekowi.

Indianie amazońscy zatruwają strzałki dmuchawek poprzez delikatnie pocieranie grzbietu żaby ową strzałką.

W Wenezueli natomiast, gdzie używa się łuków, truciznę zbiera się za pomocą kawałka płaskiego patyczka a następnie smaruje się groty strzał.

Ktoś tu twierdzi, że smaruje się owijki. Otóż nie. Strzała Indian zbudowana jest zupełnie inaczej niż nasza europejska, mianowicie jest dwuczęściowa. Grot jest na długim trzpieniu i jest wyciągany. Owijka przytrzymująca grot w pozycji stabilnej znajduje się jakieś 15-20 cm za grotem, a same strzały mierzą ponad metr długości...

W zasadzie to tyle :)

@Master of bow
Zależy jadem której ropuchy. Jako dziecko miałem kilka niefajnych przygód... ^^" Jak to dziecko, łąpie wszystko co się rusza :P Po jednej miałem wysypkę na całej twarzy (dosłownie mnie opluła, a raczej trysnęła jak kobra o.O), po innej biegunka i gorączki... Różnie. Jad tych amazońskich żabek powoduje śmierą w przeciągu 2-3 minut.