Czy moja Kaya Khan już prawie "nie żyje"?
Posted: Sun Sep 11, 2016 8:28 pm
Witam wszystkich!
Jakieś trzy, może cztery lata temu (a może jeszcze dawniej?), po kilkumiesięcznej lekturze forów łuczniczych zdecydowałem się na zakup łuku Kaya Khan. To mój pierwszy "poważny" łuk.
Po pierwszych 3-4 strzelaniach łuk poszedł "do szafy" z powodu braku czasu. (rodziły się dzieci, no i praca, praca, praca itp.) Teraz wróciłem do swojego hobby. Kilka strzelań za mną, bakcyl nie utracony, a nawet wzmocniony
I tu zaczyna się problem. Po ostatnim strzelaniu zauważyłem na łuku takie jakby rozwarstwienie, zadzior. Na zdjęciu nr 4 miejsce w którym jest ta "skaza" zaznaczone strzałą. Galeria pod adresem: https://onedrive.live.com/?authkey=%21A ... 814841723C
Czy da się i czy można to jakoś naprawić? Łuk nic nie stracił na dynamice, nie zachowuje się jakoś "podejrzanie". Niemniej boję się z niego strzelać żeby go bardziej nie uszkodzić, nie złamać... Pytanie do bardziej doświadczonych łuczników, co z tym zrobić? Czy w ogóle da się coś z tym zrobić? Najdziwniejsze jest to że nie wiem kiedy to uszkodzenie się pojawiło. Może było od początku tylko to przeoczyłem? Serio, nie wiem...
Odpowiadając na ewentualne pytania:
-łuk 40#
-moja długość naciągu 28'' z małym kawałkiem
-nie strzelam z zekiera, tylko "trzy palce"
-łuk ciągnięty max 29'' (bardzo rzadko, może 2-3 razy)
-łuk nigdy nie uderzony, rzucony, "obity" o jakiś twardy przedmiot
-nigdy nie był wystawiony na jakieś ekstremalne temperatury (strzelanie na mrozie, zostawienie łuku w nagrzanym aucie itp.)
-przy zakładaniu cięciwy ramiona na pewno nigdy nie zostały "skręcone". Wiem jak to prawidłowo robić.
Więcej grzechów nie pamiętam... Proszę o pomoc i poradę.
PS Ale mi elaborat wyszedł!
Pozdrawiam,
Łukasz
Jakieś trzy, może cztery lata temu (a może jeszcze dawniej?), po kilkumiesięcznej lekturze forów łuczniczych zdecydowałem się na zakup łuku Kaya Khan. To mój pierwszy "poważny" łuk.
I tu zaczyna się problem. Po ostatnim strzelaniu zauważyłem na łuku takie jakby rozwarstwienie, zadzior. Na zdjęciu nr 4 miejsce w którym jest ta "skaza" zaznaczone strzałą. Galeria pod adresem: https://onedrive.live.com/?authkey=%21A ... 814841723C
Czy da się i czy można to jakoś naprawić? Łuk nic nie stracił na dynamice, nie zachowuje się jakoś "podejrzanie". Niemniej boję się z niego strzelać żeby go bardziej nie uszkodzić, nie złamać... Pytanie do bardziej doświadczonych łuczników, co z tym zrobić? Czy w ogóle da się coś z tym zrobić? Najdziwniejsze jest to że nie wiem kiedy to uszkodzenie się pojawiło. Może było od początku tylko to przeoczyłem? Serio, nie wiem...
Odpowiadając na ewentualne pytania:
-łuk 40#
-moja długość naciągu 28'' z małym kawałkiem
-nie strzelam z zekiera, tylko "trzy palce"
-łuk ciągnięty max 29'' (bardzo rzadko, może 2-3 razy)
-łuk nigdy nie uderzony, rzucony, "obity" o jakiś twardy przedmiot
-nigdy nie był wystawiony na jakieś ekstremalne temperatury (strzelanie na mrozie, zostawienie łuku w nagrzanym aucie itp.)
-przy zakładaniu cięciwy ramiona na pewno nigdy nie zostały "skręcone". Wiem jak to prawidłowo robić.
Więcej grzechów nie pamiętam... Proszę o pomoc i poradę.
PS Ale mi elaborat wyszedł!
Pozdrawiam,
Łukasz
