Jakieś trzy, może cztery lata temu (a może jeszcze dawniej?), po kilkumiesięcznej lekturze forów łuczniczych zdecydowałem się na zakup łuku Kaya Khan. To mój pierwszy "poważny" łuk.
I tu zaczyna się problem. Po ostatnim strzelaniu zauważyłem na łuku takie jakby rozwarstwienie, zadzior. Na zdjęciu nr 4 miejsce w którym jest ta "skaza" zaznaczone strzałą. Galeria pod adresem: https://onedrive.live.com/?authkey=%21A ... 814841723C
Czy da się i czy można to jakoś naprawić? Łuk nic nie stracił na dynamice, nie zachowuje się jakoś "podejrzanie". Niemniej boję się z niego strzelać żeby go bardziej nie uszkodzić, nie złamać... Pytanie do bardziej doświadczonych łuczników, co z tym zrobić? Czy w ogóle da się coś z tym zrobić? Najdziwniejsze jest to że nie wiem kiedy to uszkodzenie się pojawiło. Może było od początku tylko to przeoczyłem? Serio, nie wiem...
Odpowiadając na ewentualne pytania:
-łuk 40#
-moja długość naciągu 28'' z małym kawałkiem
-nie strzelam z zekiera, tylko "trzy palce"
-łuk ciągnięty max 29'' (bardzo rzadko, może 2-3 razy)
-łuk nigdy nie uderzony, rzucony, "obity" o jakiś twardy przedmiot
-nigdy nie był wystawiony na jakieś ekstremalne temperatury (strzelanie na mrozie, zostawienie łuku w nagrzanym aucie itp.)
-przy zakładaniu cięciwy ramiona na pewno nigdy nie zostały "skręcone". Wiem jak to prawidłowo robić.
Więcej grzechów nie pamiętam... Proszę o pomoc i poradę.
PS Ale mi elaborat wyszedł!
Pozdrawiam,
Łukasz
