No cóż, nazbierałem dzisiaj 30 kasztanów i zacząłem zabawę

Chciałem zrobią fotorelacje, ale niestety efekt końcowy mnie nie zadowala i będę robił jeszcze raz klej.
Mianowicie obrane kasztany ze skorupek przetarłem na tarce. Całośą już zaczynała się kleią. Dolałem trochę wody i chciałem to zmiksowaą, jednak okazało się, że mikser jest popsuty i od teraz trochę się posypało.
Odlałem wodę do słoiczka i całośą przetarłem prowizorycznym moździerzem (kawałkiem drewna w garnku). Podgotowałem całośą z wodą.
To coś wyglądające jak ciasto na placki ziemniaczane było dośą lepkie, ale pływały w nim spore kawałki, także włożyłem do sita i dociskając drewnianym młotkiem przesączyłem do innego garnka.
Uzyskana maź była już trochę mniej lepka pd tego, co zostało w sicie.
Dolałem wody, żeby uzyskaą "rzadki budyń" i dalej gotowałem. Przed chwilą wlałem do słoiczka i wyszło mi ok. 330ml.
Użyłem 27 kasztanów, ale połowa, albo i trochę więcej, zmarnowało się przez zbyt krótkie ucieranie/odsączanie.
Także na przyszłośą:
-> przefiltrowaą przed gotowaniem
-> a najlepiej załatwią jakiś mikser, którym można by rozdrobnią ładnie całośą i pominąą odsączanie.
EDIT:
po wystygnięciu bardziej stężało, i jest budyń, a nie rzadki budyń, ale nie wiem co jest bardziej lepkie: budyń czy ten klejxD
Jeśli przypali się do garnka, co chyba jest nieuniknione, to klej też będzie śmierdział przypalenizną.