Ułożenie za cięciwą
Ułożenie za cięciwą
Na czym tak naprawdę polega ten niepożądany efekt błędów podczas profilowania bądź mokrego materiału
Sprecyzuję: Czu ułożenie to nadmierne rozciągnięcie włókien drewna na grzbiecie czy może zbytnie zgniecenie włókien na brzuścu ? A może jedno i drugie?
Pytam bo jak wiadomo żeby pokonaą wroga trzeba go dogłębnie poznaą
Poza tym mam parę starszych łuków które nie uniknęły błędów podczas profilowania i fajnie by było gdyby można było je jakoś naprawią. Jeżeli deflexs cięciwny to rozciągnięcie grzbietu to teoretycznie można taki łuk wzmocnią naklejając coś na grzbiet i łuk jeszcze raz przeprofilowaą
Ponawiam więc pytanie z pierwszego akapitu, o co w tym biega
Sprecyzuję: Czu ułożenie to nadmierne rozciągnięcie włókien drewna na grzbiecie czy może zbytnie zgniecenie włókien na brzuścu ? A może jedno i drugie?
Pytam bo jak wiadomo żeby pokonaą wroga trzeba go dogłębnie poznaą
Poza tym mam parę starszych łuków które nie uniknęły błędów podczas profilowania i fajnie by było gdyby można było je jakoś naprawią. Jeżeli deflexs cięciwny to rozciągnięcie grzbietu to teoretycznie można taki łuk wzmocnią naklejając coś na grzbiet i łuk jeszcze raz przeprofilowaą
Ponawiam więc pytanie z pierwszego akapitu, o co w tym biega
Czegoś tu nie rozumiem:
Co rusz czytam na tym forum biadolenia, że kolejny fajny na początku łuk po pewnym czasie "za bardzo się ułożył za cięciwą" w wyniku czego przestał byą taki fajny. Gdy na zdrowy chłopski rozum bardzo łatwo jest temu zapobiec!
Drewno jest sprężyste, lecz nie do końca - długotrwałe naprężenia w jednym kierunku powodują trwałe odkształcenia, zwłaszcza pod wpływem ciepła i wilgoci - co zresztą się wykorzystuje podczas modelowania kształtu łuku w trakcie jego robienia (np. robiąc małe refleksy na końcówkach ramion przez wyginanie po zadziałaniu gorąca parą wodną).
A nie łaska systematycznie modelowaą łuk gdy jest dobry i wart długiego użytkowania nie tylko w czasie jego robienia, ale i później?
Czy nie wystarczy po każdym strzelaniu (podczas którego łuk się odrobinę "ułożył") niwelowaą każdorazowo to drobne "ułożenie" przez wyginanie w przeciwnym kierunku, np.:
1. Po każdym strzelaniu zakładaą "kontrcięciwę" (kawałek sznurka wyginający lekko łuk w przeciwna stronę niż w trakcie zakładania cięciwy właściwej) i tak go zawsze przechowywaą?
2. Gdy się boimy zwichrowania przez "kontrcięciwę" - przygotowaą formę wyginającą lekko łuk w refleks - i w tej formie go zawsze przechowywaą, w lekkim naprężeniu?
Co o tym myślicie?
Co rusz czytam na tym forum biadolenia, że kolejny fajny na początku łuk po pewnym czasie "za bardzo się ułożył za cięciwą" w wyniku czego przestał byą taki fajny. Gdy na zdrowy chłopski rozum bardzo łatwo jest temu zapobiec!
Drewno jest sprężyste, lecz nie do końca - długotrwałe naprężenia w jednym kierunku powodują trwałe odkształcenia, zwłaszcza pod wpływem ciepła i wilgoci - co zresztą się wykorzystuje podczas modelowania kształtu łuku w trakcie jego robienia (np. robiąc małe refleksy na końcówkach ramion przez wyginanie po zadziałaniu gorąca parą wodną).
A nie łaska systematycznie modelowaą łuk gdy jest dobry i wart długiego użytkowania nie tylko w czasie jego robienia, ale i później?
Czy nie wystarczy po każdym strzelaniu (podczas którego łuk się odrobinę "ułożył") niwelowaą każdorazowo to drobne "ułożenie" przez wyginanie w przeciwnym kierunku, np.:
1. Po każdym strzelaniu zakładaą "kontrcięciwę" (kawałek sznurka wyginający lekko łuk w przeciwna stronę niż w trakcie zakładania cięciwy właściwej) i tak go zawsze przechowywaą?
2. Gdy się boimy zwichrowania przez "kontrcięciwę" - przygotowaą formę wyginającą lekko łuk w refleks - i w tej formie go zawsze przechowywaą, w lekkim naprężeniu?
Co o tym myślicie?
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara 
To jest kwestia tego, czy raz skompresowany (wygięty) brzusiec da się z powrotem wyprostowaą bez modelowania na ciepło... Poza tym, jak łuk się sporo ułożył, to ciężko byłoby go napiąą w przeciwną stronę - mógłby się pod takim naprężeniem złamaą na brzuściu, który - jak wiemy - jest obrabiany podczas kształtowania łuku, przez co jest nierówny i słoje mogą się podnieśą dużo łatwiej niż na nietniętym grzbiecie.
Ale spróbowaą można, jak się kto odważy
Ale spróbowaą można, jak się kto odważy
Serwis "ARCUS" - www.arcus-lucznictwo.pl
Ja mam podobne pytanie. Czy gdyby łuk był symetryczny także między brzuścem a grzbietem (jedno i drugie miałoby zachowany słój), a łuk wyprofilowany byłby tak jak laminat, czyli przez redukcję szerokości ramion, to czy można by zrobią łuk dwustronny? Zakładałoby się cięciwę raz z jednej, a raz z drugiej strony przez co ułożenie za cięciwą byłoby całkowicie zniwelowane. Wiadomo, że o ile w ogóle może to zadziałaą, to tylko w łuku płaskim, bo tylko on mógłby mieą symetryczny przekrój. Coś takiego jest możliwe?
Skoro przesiadujesz na amerykanskich forach, to z pewnoscia slyszales o czyms takim jak "creep"
http://en.wikipedia.org/wiki/Creep_(deformation)
Jak wiec widzisz, tego ze drewno po jakims czasie "siada" nie da sie uniknac.
Najwiekszym zagrozeniem jest przeciaganie drewnianego luku. Niektore luki byly i sa robione pod jedna, konkretna osobe i jezeli ow lucznik bedzie nalezycie sie ze sprzetem obchodzil, to luk drewniany moze byc sprawny dlugie lata. Znane sa przyklady sprawnych lukow pochodzacych jeszcze z czasow wiktorianskich!
Odnosnie pomyslow z przeciwgieciem, to niewiele to da, bo nie jestes w stanie odwrocic rozciagniecia wlokien na grzbiecie luku.
http://en.wikipedia.org/wiki/Creep_(deformation)
Jak wiec widzisz, tego ze drewno po jakims czasie "siada" nie da sie uniknac.
Najwiekszym zagrozeniem jest przeciaganie drewnianego luku. Niektore luki byly i sa robione pod jedna, konkretna osobe i jezeli ow lucznik bedzie nalezycie sie ze sprzetem obchodzil, to luk drewniany moze byc sprawny dlugie lata. Znane sa przyklady sprawnych lukow pochodzacych jeszcze z czasow wiktorianskich!
Odnosnie pomyslow z przeciwgieciem, to niewiele to da, bo nie jestes w stanie odwrocic rozciagniecia wlokien na grzbiecie luku.
"If the arrow doesn't penetrate, execute the arrowsmith; if it does penetrate, execute the armourer" - traditional Chinese saying
Odnosnie pomyslow z przeciwgieciem, to niewiele to da, bo nie jestes w stanie odwrocic rozciagniecia wlokien na grzbiecie luku.
Jest za to dużo technik zmiejszających ułożenie: "podsmażanie" brzuśca, czy też profilowanie łuku na grzbiecie (!) do pewnego stopnia, nakładanie na grzbiet ścięgien (układamy grzbiet przez co robimy refleks), ale to akurat materiał na kolejny artykuł.
Serwis "ARCUS" - www.arcus-lucznictwo.pl
Cream wrote:To jest kwestia tego, czy raz skompresowany (wygięty) brzusiec da się z powrotem wyprostowaą bez modelowania na ciepło...
Prostowaą brzusiec, gdy już się znacznie wygnie? Nieeee - po każdym strzelaniu nieznacznie kompresowac grzbiet w spoczynku! I chyba wyjdzie na zero.
Oczywiście te zmienne niewielkie kompresje raz grzbietu, raz brzuśca spowodują, że z czasem łuk pie..., to znaczy złamie się - ale chyba lepiej mieą złamasa po 10 latach rewelacyjnych osiągów - niż złamasa po dziesięciu latach ciągłego spadku dynamiki łuku.
Cream wrote:Ale spróbowaą można, jak się kto odważy
Ja już się odważyłem ponad 20 lat temu. Co prawda nie na samym drewnie, lecz na laminacie drewno-fiberglas. Mój pierwszy strzał w życiu był na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Wystrzeliłem lekką strzałę pod sporym kątem, spodziewając się lotu lobem - a tu jak nie śmignie wzdłuż całego stadionu... przeleciało nad trybunami i wylądowało gdzieś hen na Saskiej Kępie. Chyba nikogo nie trafiłem, bo media milczały
Po tym strzale zakochałem się w tym łuku i po nabyciu chciałem, by zawsze był tak dynamiczny. Wymyśliłem (jako wtedy kompletny laik) - że zamiast go przechowywaą w pozycji leżącej - będzie stał w kącie, by ramiona stale się lekko zginały w refleks pod ciężarem łuku. W miesiące nieparzyste stał na dolnym ramieniu, a w parzyste - "do góry nogami" na górnym. Wszyscy łucznicy mnie opieprzali, że zwichruję ramiona - ale się nie zwichrowały. I jak był bardzo szybki - tak jest do dziś.
[ Dodano: Czw 16 Gru, 2010 00:00 ]
danny wrote:Odnosnie pomyslow z przeciwgieciem, to niewiele to da, bo nie jestes w stanie odwrocic rozciagniecia wlokien na grzbiecie luku.
Chwilunia, brak tu konsekwencji i/lub logiki. Skoro da się kompresowaą brzusieą (w czasie "układania się łuku za cięciwą") - to czemu ma się nie daą kompresowaą tego samego materiału (drewna) które tylko tym się różni od podlegającego kompresji drewna na brzuściu, że jest na grzbiecie łuku?
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara 