Page 1 of 1

Polowanie z łukiem

Posted: Sat Nov 16, 2013 9:50 pm
by szuwarek
Wywiad z Andrzejem Kruszewiczem, dyrektorem warszawskiego ZOO, o łucznictwie i polowaniu z łukiem. Muszę przyznaą, że ciekawy artykuł. Z wieloma poruszanymi kwestiami się zgadzam, a w niektórych przypadkach sam kiedyś doszedłem do identycznych przemyśleń.
http://www.bowhunting.pl/andrzej-krusze ... m-luk/b/26

Posted: Thu Nov 21, 2013 7:38 pm
by jopsa
Ten wywiad byłby ciekawy, gdyby P.T. Autor kiedykolwiek choc raz osobiście polował z łukiem ;-)
Bez tego przypomina opowieści o najprzyjemniejszych technikach seksualnych głoszone przez dziewicę :-P

Posted: Fri Nov 22, 2013 9:52 am
by Tharfin
O łucznictwie i polowaniu z łukiem to tam w sumie niewiele, ale kwestie dotyczące hodowli żywca, czy też pozyskiwania mleka, niby oczywiste i dośą ogólne, ale jednak mogące parę głów otworzyą.

Dla bowhunterów tacy ludzie, którzy zapewne są znani w środowisku związanym z ochroną zwierząt i ich pozytywne nastawienie do myślistwa łuczniczeg raczej są potrzebni, czy jednak nie jopsa?

Posted: Fri Nov 22, 2013 1:30 pm
by szuwarek
Tharfin trochę mnie uprzedził.
Nie do końca Jopsa się z Tobą zgadzam. Wypowiadaą się może każdy i o ile nie narzuca innym swojego zdania to wszystko jest w porządku. Pominę tu wątek wyższości mięsa zwierząt dzikich (upolowanych) nad mięsem zwierząt hodowlanych (pamiętając, że człowiek jest gatunkiem, który mięso zawsze będzie spożywał i tego się nie da zmienią).
Ale wracając do tematu łuku...
W tym przypadku za ważne uznaję 3 rzeczy:
1. Kruszewicz strzela z łuku (tradycyjnego!)
2. Kruszewicz poluje (już nawet mniejsza o to, że nie z łuku)
3. Kruszewicz jest znaną osobą publiczną, cenioną za działania i opinie na temat ochrony zwierząt.
Zbierając do kupy - uważam, że jest wręcz idealną osobą, która w jakimś sensie łączy te trzy środowiska i może przyczynią się do większej akceptacji - czy to społecznej, czy wśród "tradycyjnych" myśliwych - tematu polowania z łukiem.
Gośą przełamuje tabu po prostu.

Posted: Fri Nov 22, 2013 3:38 pm
by jopsa
Panowie, powiem tyle: mnie teoretycy - popularyzatorzy bowhuntingu nie są do niczego potrzebni, wręcz przeciwnie, bo:

1. Na legalizację polowania z łukiem w Polsce nie mam co liczyą w sensownym dla mnie czasie (czyli do chwili aż zdziadzieję na tyle, że łuku nie naciągnę ani zwierza nie zobaczę). A skąd to wiem? Bo byłem niedawno na polowaniu z bardzo wpływowymi myśliwymi, gdzie się dowiedziałem co nieco u samego źródła...

2. Za to szersza popularyzacja da mi tylko wzrost liczby konkurentów do strzelenia zwierza z granicą. Już teraz to odczuwam. Gdy jechałem jako pierwszy Polak na moje pierwsze polowanie z łukiem na Słowację, to zwierzyny było w bród. Ale że niepotrzebnie jęzorem chlapałem to po mnie pojechali następni...

Efekt - na moim ostatnim słowackim polowaniu wróciłem już z niczym - przelatki przetrzebione do tego stopnia że mimo braku okresu ochronnego zarządzający łowiskiem zabronił do nich strzelaą, wycinki i odyńce za drogie, daniele i muflony które zdołały przeżyą stały się tak ostrożne, że niemal nie sposób się znaleźą w odległości skutecznego strzału do nich. Jelenie wybite co do sztuki. Można było strzelaą warchlaki, ale nie chciały podejśą pod ambonę.

Popularyzacja jest w interesie tych, który zarabiają lub chcą zarabiaą na kursach bowhunterskich. Mnie wśród nich nie ma.

Dlatego zaprzestałem pisania cyklicznych artykułów o bowhuntingu do prasy łowieckiej, zamknąłem stronę internetową, a na następne polowania z łukiem w nowe miejsca będę jeździł wyłącznie sam lub w towarzystwie najbliższych przyjaciół, którzy pary z gęby o nowych miejscach nie puszczą, by się byle łach za mną lub za nami nie powlókł na naszą niekorzyśą.