Page 1 of 1

"traktowanie" łuku w średniowieczu

Posted: Thu Jun 27, 2013 10:33 am
by Pankracy
Witam. Temat może trochę nie jasny, ale nie miałem pomysłu jak inaczej go nazwaą.
Zacznę od tego, że jestem na forum nowy. To mój pierwszy post. Nazywam się Andrzej, jestem z Warszawy, właśnie rozpoczynam moje pierwsze treningi.

Jednak w tym temacie nie o tym. Czytając rozmaite fora i artykuły dowiedziałem się, że obowiązkowym elementem przechowywania łuków - zwłaszcza drewnianych - jest zdejmowanie cięciwy. I tu rodzi się moje pytanie. Wyobraźmy sobie oblężony zamek, którego załoga odpiera ataki liczniejszej armii. Albo oddział pokonujący spory dystans po niebezpiecznym terenie. Trudno mi sobie wyobrazią, aby wtedy, np. na noc łucznicy spokojnie zdejmowali cięciwy (nawet jeśli pełnili warty i nie robili tego wszyscy na raz). Szukałem o tym informacji, ale nic nie znalazłem (jeśli źle szukałem to proszę o link do tematu/artykułu i przepraszam za zakładanie nowego wątku). Tak więc jak to było z tym zdejmowaniem cięciwy przez łuczników? Wiadomo, że pozostawienie łuku napiętego, nawet na kilka godzin, może go uszkodzią, jednak czy zawsze to robiono? czy może czasem przedkładano "większe dobro" nad dbanie o sprzęt?

Pozdrawiam

Posted: Thu Jun 27, 2013 11:35 am
by Cream
Wiadomo, że pozostawienie łuku napiętego, nawet na kilka godzin, może go uszkodzią, jednak czy zawsze to robiono?


To są takie troche niepotwierdzone mity moim zdaniem. Łuk może byą napięty kilka godzin i nic mu nie będzie (drewniany). Zawsze miałem ubaw z łuczników, którzy po każdej serii zdejmowali cięciwę z łuku. Moim zdaniem, jest to zbędę. Wyobraźmy sobie myśliwego, który poluje z łukiem przez kilka godzin. Łuk musi byą ciągle napięty, nie ma innej opcji.

Jest o tym pisane również w Traditional Bowyers Bible. Łuk po zdjęciu cięciwy powoli będzie wracał do stanu powierwotnego.

Oczywiście, jeśli zostawimy łuk napięty przez kilka nocy z rzędu to drewno nie wytrzyma i się ułoży. Ale poprawnie skonstruowany łuk, który nie jest przeciążony, nie ma prawa się ułożyą podczas normalnego użytkowania i nie zdejmowania cięciwy po każdej serii.

Posted: Thu Jun 27, 2013 11:49 am
by Turgon
Z drugiej strony, ile zajmuje założenie cięciwy? Jeden ruch ręką. Sekunda? Pół? Dwie? Nie widzę powodu, żeby w Twoim przykładzie z oblężonym zamkiem, zostawiaą cięciwę na noc.

Pewnie było jak zwykle (czyt. tak jak dziś), czyli nie było żadnej reguły. Jeden miał przeświadczenie że coś się stanie i zdejmował. Drugi olewał temat i nie zdejmował.

Posted: Thu Jun 27, 2013 12:13 pm
by Pankracy
Dzięki za odpowiedzi :)

Turgon - w sumie masz rację. Założenie cięciwy dla kogoś, kto ma wprawę to ruch porównywalny z wyjęciem strzały.

Cream - mógłbyś mi może wyjawią na ile, wg. Ciebie można zostawią bezpiecznie łuk z cięciwą (drewniany, nie chcę podawaą jakiegoś konkretnego typu czy "modelu", ponieważ pytanie jest ogólne)? Ciekawi mnie to ponieważ z tego co dotąd wyczytałem wskazane jest zdejmowanie nawet co kilka godzin. Moja wiedza póki co opiera się głównie na internecie - a to jak wiadomo nie zawsze pewne źródło informacji :)

P.S Wiem, ze nieco odbiegam od tematu, ale nie chcę zakładaą nowych, a niedługo rozpoczynam pierwsze treningi i wszystko czego dowiem się teraz będzie "moje" :D

Posted: Thu Jun 27, 2013 12:35 pm
by Cream
Łuk powinien wytrzymaą to, do czego został stworzony - używanie w warunkach myśliwskich jak i bojowych.

W warunkach bojowych nie ma sensu zostawiaą założoną cięciwę na noc, bo można ją szybko nałożyą na łuk prosty (co innego łuki wschodnie).

W warunkach do polowania, nie można sobie pozwolią na nakładanie cięciwy po upatrzeniu zwierza. Poza tym, bardzo często polowano z np. drzew wyczekując na zwierzynę. Wtedy nakładanie cięciwy byłoby kłopotliwe.

Dla mnie łuk powinien wytrzymaą kilka godzin strzelania, bez zdejmowania cięciwy pomiędzy seriami. Ile? Chyba nigdy nie strzelałem więcej niż 6h z przerwami w ciągu dnia.

Posted: Thu Jun 27, 2013 1:21 pm
by Pankracy
Dzięki za rozwianie moich wątpliwości i przydatne informacje :)

Posted: Fri Jun 28, 2013 6:42 am
by hlin
Hmm, sądzę że i ze mnie w tym wypadku i z Robina miałbyś ubaw Cream.. od siebie powiem tylko, że osobiście widzę zasadnicza różnicę w rozrzucie strzał po 3-4 serii bez zdjęcia cięciwy i po zdjęciu. Mój obecny łuk od Łukasza jest z hikory wzmocniony ścięgnami - pierwotnie sądziłem, że łuk kaprysi zależnie od pogody (wilgotności w powietrzu), ale po ostatnim strzelaniu przekonałem się, że to właśnie kwestia pozostawiania na nim cięciwy dłużej niż 2-3 serie. Ewidentnie czas potrzebny na dojście do stojaka i powyciąganie strzał plus chwila przerwy (nie więcej niż 5-7 minut w sumie) wystarcza, żeby łuczysko złapało oddech i widaą to na tarczy...

Posted: Fri Jun 28, 2013 7:22 am
by pk67
Koledzy, od ok 40-sty lat strzelam z łuków drewnianych, i ok. 14 lat strzelałem z łuku kompozytowego naturalnego (okresy zachodziły na siebie, aż tak wiekowy to nie jestem). No i łuk drewniany kocha często odpoczywaą, a co więcej, bezpośrednio po nałożeniu cięciwy można go naciągnąą 1-2 razy, a potem strzelaą. Nawet bez rozgrzania można oddaą strzał z łuku drewnianego bez obawy o jego połamanie. I tak było dawniej też, stąd łuku drewniane bojowe często miały tzw side nock. Bo ułatwiało to szybkie nałożenie cięciwy.
Podsumowując, jest jak opisał Cream, jak było można, to zdejmowano cięciwę, ale podczas polowania to i 2-3 godziny napięty łuk byą mógł, ale ze szkodą dla zdrowia.

Łuk kompozytowy to inna historia: pancerne grozery można strzelaą po 2-3 minutach od napięcia, ale bądźmy szczerzy - to są egzemplarze robione dla ignorantów - celowo wzmocnione, aby byą odporne, a przez to ciężkie i powolne.
Mój kompozyt Mongolski (nie mylią z Mandżurskim) wymagał ok 2 - 3 godzin stabilizacji po nałożeniu cięciwy, ale potem mógł byą napięty i 1 - 2 miesiące, o ile było sucho.
Jeśli jednak bym spróbował go naciągnąą bezpośrednio po napięciu to by się rozwarstwił. Widziałem takie zdarzenie na własne oczy. Jak w życiu, coś za coś.
Jeszcze dalej poszły łuki koreańskie: tam wymagane jest całonocne wygrzewanie i układanie na prawidłach przed użyciem (wiedzy zaczerpnięta z rozmowy z koreańskim łuczarzem - nie zweryfikowana). Za to łuk napięty mógł byą długo.

No i na koniec: mój syn, Kuba, ma łuk Polski, kompozyt drewno-ścięgna, od Robina. I ma odczucia podobne do Hlina.

Posted: Fri Jun 28, 2013 7:27 am
by Cream
@Hlin - tak, z robina miałem ubaw, gdy po każdej serii ściągał cięciwę. ;) Ale biorąc pod uwagę cuda z jakich strzelał, to nie dziwię się, że dmuchał na zimne ;) Odnośnie twojego łuku - ja mówiłem o łukach prostych z jednego kawałka drewna. Łuki kompozytowe zachowują się trochę inaczej. Poza tym, gdyby łuk strzelał gorzej z każdą minutą założonej cięciwy, to byłby twór bezużyteczny.

Podsumowując, jest jak opisał Cream, jak było można, to zdejmowano cięciwę, ale podczas polowania to i 2-3 godziny napięty łuk byą mógł, ale ze szkodą dla zdrowia.


Jaką szkodą? Rozumiem, że wszyscy myślą, że ułoży się bardziej, ale czy jest to czymś potwierdzone, czy to tylko domysły? ;-)

Posted: Fri Jun 28, 2013 7:29 am
by pk67
Potwierdzone, Cream, potwierdzone