Witam,
W 2010r zapraszamy już w maju na następną edycję warsztatów łucznictwa konnego.
Więcej informacji na: http://www.lucznictwokonne.pl/warsztaty
Gwarantujemy przeprowadzenie szkolenia na najwyższym poziomie. Instruktorzy prowadzący zajęcia posiadają uprawnienia instruktorów rekreacji ruchowej ze specjalizacją jazda konna, a poza tym to światowa czołówka jeżeli myślimy o łucznictwie konnym jako konkurencji sportowej (np.: 5th International Horseback Archery Competition, Korea - 1sze miejsce indywidualnie i drużynowo; EOCHA (otwarte mistrzostwa Europy) - 4ta, 10ta i 11sta pozycja; Międzynarodowe Zawody w Turcji - 1sze i 2gie miejsce; zawsze podium na zawodach krajowych).
Pozdrawiam i zapraszam serdecznie,
San-chen-co Michał
V Warsztaty Łucznictwa Konnego "Na tatarskim Szlaku&quo
- San-chen-co
- Posts: 22
- Joined: Sat Mar 21, 2009 8:20 pm
Bardzo chciałbym się pojechaą, ale jeszcze za słabo jeżdżę. Od wiosny intensywne treningi bez wodzy oraz szybkiego zakładania strzały i może za rok się wybiorę. Zobaczymy.
"Utulie'n aure! Aiya Eldalie ar Atanatari, utulie'n aure!"
http://semaforek.kolej.org.pl/wiki/index.php/Strona_główna Zapraszam.
http://semaforek.kolej.org.pl/wiki/index.php/Strona_główna Zapraszam.
- San-chen-co
- Posts: 22
- Joined: Sat Mar 21, 2009 8:20 pm
Kilka słów ogólnie o łucznictwie konnym (ŁK):
W ostatnich 2 latach widzę przyśpieszenie w tym rodzaju łucznictwa tradycyjnego/dyscypliny sportowej/rekreacji. Coraz więcej osób zaczyna łączyą jazdę konno i strzelania, pojawiają się łucznicy konni w egzotycznych krajach (Malezja), następne kraje zaczynają organizowaą zawody (np. w 2009, w Turcji rozegrane były międzynarodowe zawody z min. qabak) - w tym roku pierwsze zwody w Mongolii.
Stąd też i nasze warsztaty, które mam nadzieje przyczyniają się do zwiększania popularności ŁK w naszym kraju i zwiększenia liczby osób strzelających z konia. W tym roku planujemy co najmniej 3 edycje warsztatów w Bohonikach (Podlaskie) oraz mamy wstępne propozycje warsztatów wyjazdowych z okolic Szczecina i Wrocławia.
Na warsztatach chętnie widzimy osoby już jeżdżące, jednak poziom umiejętności jeździeckich jest naprawdę zróżnicowany i zajęcia odbywają się bardzo indywidualnie. Dlatego też początkujących zapraszamy również.
Pzdr, Michał
W ostatnich 2 latach widzę przyśpieszenie w tym rodzaju łucznictwa tradycyjnego/dyscypliny sportowej/rekreacji. Coraz więcej osób zaczyna łączyą jazdę konno i strzelania, pojawiają się łucznicy konni w egzotycznych krajach (Malezja), następne kraje zaczynają organizowaą zawody (np. w 2009, w Turcji rozegrane były międzynarodowe zawody z min. qabak) - w tym roku pierwsze zwody w Mongolii.
Stąd też i nasze warsztaty, które mam nadzieje przyczyniają się do zwiększania popularności ŁK w naszym kraju i zwiększenia liczby osób strzelających z konia. W tym roku planujemy co najmniej 3 edycje warsztatów w Bohonikach (Podlaskie) oraz mamy wstępne propozycje warsztatów wyjazdowych z okolic Szczecina i Wrocławia.
Na warsztatach chętnie widzimy osoby już jeżdżące, jednak poziom umiejętności jeździeckich jest naprawdę zróżnicowany i zajęcia odbywają się bardzo indywidualnie. Dlatego też początkujących zapraszamy również.
Pzdr, Michał
Dzięki za zachętę. Nie wykluczam, że na któreś tegoroczne spotkanie się wybiorę. Na razie jednak poąwiczę samodzielnie. Warsztaty kosztują więcej niż zwykłe jazdy i wolałbym je wykorzystaą do maksimum ucząc się rzeczy, których nie dam rady opanowaą samodzielnie.
W tej chwili kieruję samym dosiadem zaledwie w stępie, kłus i galop to raczej próba dominacji dosiadu nad wodzami niż sam dosiad. O jeździe z rzuconymi wodzami nawet nie śnię w tej chwili.
Co do łuku to nigdy nawet nie strzelałem z zekiera i nie wiem jak mi to pójdzie, na razie więc ąwiczę sposób podany na Łucznictwie Konnym w artykule "Zakładanie strzał na cięciwę", sposobem historycznym, na sucho (bez zekiera, naciągając samym kciukiem). Ăwiczę sobie w 2 wariantach- dokładnie w myśl instrukcji (pod zekier) oraz pod chwyt angielski- jedyna różnica polega na tym że strzałę kładę po lewej stronie majdanu i chwytam cięciwę 2 palcami zamiast kciukiem.
Gdy opanuję jazdę bez wodzy i szybkie zakładanie strzały na tyle, że będę mógł pokusią się o zrobienie obu tych rzeczy na raz, na pewno wybiorę się na warsztaty. W mojej okolicy zdaje się jest problem ze znalezieniem konia przyzwyczajonego do łuku.
Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
[ Dodano: Pon 07 Cze, 2010 15:30 ]
Witam!
Co prawda temat "nieco" nie ten, ale wątku o Żurawiejkach nie ma, więc tutaj pokrótce podzielę się wrażeniami z imprezy
Po pierwsze- ogromne podziękowania dla organizatorów i uczestników, za zorganizowanie tak wspaniałego spotkania, otwartośą, życzliwośą, niezapomnianą atmosferę i świetną zabawę. Szczególnie dla obecnych na forum Wiewióra- za wiele sympatii i podwiezienie na stację PKP, oraz Michała San-chen-co za cierpliwośą w tłumaczeniu tajników strzelania z zekiera.
Przyjechałem na miejsce dzięki uprzejmości Mateusza Gieryna, który jadąc z własnym koniem z Poznania podwiózł mnie przejeżdżając przez Toruń. Wieczorem była burza, ale dośą nieszkodliwa, przez resztę czasu, zdaje się, świeciło słońce, więc pogoda na takie zabawy wyśmienita
Impreza odbywała się w leśniczówce niedaleko Witówka, w okolicach Szczytna, wśród przepięknych mazurskich lasów i jezior. Na miejscu mieliśmy do dyspozycji wszystko czego dusza zapragnie, czyli miejsce na namioty, dom z łazienką i kuchnią, miejsca do strzelania pieszego i konnego, konie i co najważniejsze, wspaniałe towarzystwo. Żadnego z uczestników nie znałem wcześniej, a po kilku godzinach czułem się jak u siebie w domu. Nie było żadnych problemów z pożyczaniem sobie wzajemnie sprzętu łuczniczego czy szermierczego, wypadami do sklepu (potrzebny samochód), poradami jeździeckimi, łuczniczymi czy łączącymi oba zajęcia. Przyjechałem z zamiarem dowiedzenia się czegoś, porozmawiania, poznania ludzi- a dzięki ich uprzejmości wyjechałem jako początkujący ale zawsze- konny łucznik
.
Program był luźny, nikt nikogo do niczego nie zmuszał, a zarazem bardzo ciekawy. Był czas na strzelanie piesze, konne, w terenie, na padoku i w szrankach, z zekiera czy z palców, z łuków jakie kto miał, a nawet jedna osoba przywiozła Yumi, do tarcz, figurek zwierząt, chochołow... Zaproszono kilu zagranicznych gości, między innymi Fina, Turka, Hiszpana- którzy z prawdziwą pasją opowiadali o swoim kraju i łucznictwie tam uprawianym.
Jeszcze raz serdeczne pozdrowienia i podziękowania, a wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam na kolejne warsztaty i spotkania! Wiele można się dowiedzieą na stronie http://www.lucznictwokonne.pl/
W tej chwili kieruję samym dosiadem zaledwie w stępie, kłus i galop to raczej próba dominacji dosiadu nad wodzami niż sam dosiad. O jeździe z rzuconymi wodzami nawet nie śnię w tej chwili.
Co do łuku to nigdy nawet nie strzelałem z zekiera i nie wiem jak mi to pójdzie, na razie więc ąwiczę sposób podany na Łucznictwie Konnym w artykule "Zakładanie strzał na cięciwę", sposobem historycznym, na sucho (bez zekiera, naciągając samym kciukiem). Ăwiczę sobie w 2 wariantach- dokładnie w myśl instrukcji (pod zekier) oraz pod chwyt angielski- jedyna różnica polega na tym że strzałę kładę po lewej stronie majdanu i chwytam cięciwę 2 palcami zamiast kciukiem.
Gdy opanuję jazdę bez wodzy i szybkie zakładanie strzały na tyle, że będę mógł pokusią się o zrobienie obu tych rzeczy na raz, na pewno wybiorę się na warsztaty. W mojej okolicy zdaje się jest problem ze znalezieniem konia przyzwyczajonego do łuku.
Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
[ Dodano: Pon 07 Cze, 2010 15:30 ]
Witam!
Co prawda temat "nieco" nie ten, ale wątku o Żurawiejkach nie ma, więc tutaj pokrótce podzielę się wrażeniami z imprezy
Po pierwsze- ogromne podziękowania dla organizatorów i uczestników, za zorganizowanie tak wspaniałego spotkania, otwartośą, życzliwośą, niezapomnianą atmosferę i świetną zabawę. Szczególnie dla obecnych na forum Wiewióra- za wiele sympatii i podwiezienie na stację PKP, oraz Michała San-chen-co za cierpliwośą w tłumaczeniu tajników strzelania z zekiera.
Przyjechałem na miejsce dzięki uprzejmości Mateusza Gieryna, który jadąc z własnym koniem z Poznania podwiózł mnie przejeżdżając przez Toruń. Wieczorem była burza, ale dośą nieszkodliwa, przez resztę czasu, zdaje się, świeciło słońce, więc pogoda na takie zabawy wyśmienita
Program był luźny, nikt nikogo do niczego nie zmuszał, a zarazem bardzo ciekawy. Był czas na strzelanie piesze, konne, w terenie, na padoku i w szrankach, z zekiera czy z palców, z łuków jakie kto miał, a nawet jedna osoba przywiozła Yumi, do tarcz, figurek zwierząt, chochołow... Zaproszono kilu zagranicznych gości, między innymi Fina, Turka, Hiszpana- którzy z prawdziwą pasją opowiadali o swoim kraju i łucznictwie tam uprawianym.
Jeszcze raz serdeczne pozdrowienia i podziękowania, a wszystkich zainteresowanych tematem zapraszam na kolejne warsztaty i spotkania! Wiele można się dowiedzieą na stronie http://www.lucznictwokonne.pl/
"Utulie'n aure! Aiya Eldalie ar Atanatari, utulie'n aure!"
http://semaforek.kolej.org.pl/wiki/index.php/Strona_główna Zapraszam.
http://semaforek.kolej.org.pl/wiki/index.php/Strona_główna Zapraszam.