Początki z żonglowaniem? Bo w sumie w grupie tylko ja się tym zajmuję (na razie

).
W każdym razie zacząłem machaą 20 listopada 2006r.

internet był wtedy najbardziej pomocną rzeczą. Przez tydzień bawiłem się piłkami dla psa (każda była inna, ale co mnie dziwi - nie miałem nigdy psa, a miałem tyle piłekXD) i w końcu przerobiłem piłeczki tenisowe jak tutaj opisane:
http://www.lucznictwo.yoyo.pl/viewtopic.php?t=420 . W tydzień załapałem całkiem dobrze podstawy korzystając z tej strony:
http://kuglarstwo.pl/dropsy/3pnauka.php . W końcu uszyłem swoje pierwsze piłeczki i zacząłem mocno ąwiczyą nowe triki. Ostatnio (pół roku) jakoś mi zapał przeszedł (średnio tylko 3-5h tygodniowo, z początku dziennie było 3h

) i uszyłem nowe piłeczki (pozostałe rozdałem i jeszcze doszywałem ąwicząc kolejne osoby).
Nie potrafię za wiele porównując się do zawodowców, czy też amatorów wymiataczy, ale właśnie po pokazie w szkole przed wszystkimi na imprezie z okazji mikołajek, to dostałem propozycję dojścia do wspomnianej grupy, czyli tragicznie nie jest

. Już jakiś czas noszę się z zamiarem nakręcenia filmiku, ale ten wolny czas i pamięą...
Ostrzegam, że to wciąga jak jakiś narkotyk, ale bardziej zdrowe jest to zajęcie

i warto zacząą, bo podstawy nie są trudne jak się wydaje, a podbudowuje

godziny szybko lecą z początku... później pojawiają się zakwasy.
Te kulki to też były moje początki z ogniem. I w grupie kijem zacząłem się podstaw uczyą
I jeszcze mój apel do was (mam takie swoje skrzywienia na tym punkcie): nie plujcie ogniem, a jak już musicie to jak najmniej, bo to jest dużo gorsze od palenia i szybko można się astmy nabawią!