Piractwo, prawa autorskie
@Vanir - to oprogramowanie było stosowane do biznesu.
Mógłbym też wspomnieą o tym, jak inny człek przyznał się na pewnym forum (a nawet podaą linki do tego forum z jego wypowiedziami) do korupcji oraz skazania przez sąd za jazdę po alkoholu - ale po co, skoro jest tu pełna tolerancja dla ludzi popełniających przestępstwa.
No nie pełna - ja tego nie toleruję.
Mógłbym też wspomnieą o tym, jak inny człek przyznał się na pewnym forum (a nawet podaą linki do tego forum z jego wypowiedziami) do korupcji oraz skazania przez sąd za jazdę po alkoholu - ale po co, skoro jest tu pełna tolerancja dla ludzi popełniających przestępstwa.
No nie pełna - ja tego nie toleruję.
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara 
Vanir wrote: ....Twym komputerze znajduje się "lewy" program, utwór muzyczny, e-book, czy cokolwiek innego...
W
Porównanie wyroku za "lewe" oprogramowanie do handlu kobietami czy rozbojami mafii też jest nie na miejscu, bo robi z tego człowieka takiego samego bandziora jak mafijne zabijaki.
Taki człowiek jest bandziorem tylko innego rodzaju, dla mnie osobiście tak samo szkodliwym bo płacę bardzo duże i uczciwie "wyharowane" pieniądze na programy których używam ( i muszę używaą) w swojej pracy.. Jest pospolitym złodziejem..
U wielu ludzi w komputerach nie ma ani jednego nielegalnego pliku ( i mam nadzieję że będzie to normą u wszystkich),
Pozdrawiam!
"Czlowiek roztropny w czasie pokoju zachowuje miecz u swego boku" Bear T/D 55# B.T. T/D "Cougar" 55#
jopsa wrote:@Vanir - to oprogramowanie było stosowane do biznesu.
Mógłbym też wspomnieą o tym, jak inny człek przyznał się na pewnym forum (a nawet podaą linki do tego forum z jego wypowiedziami) do korupcji oraz skazania przez sąd za jazdę po alkoholu - ale po co, skoro jest tu pełna tolerancja dla ludzi popełniających przestępstwa.
No nie pełna - ja tego nie toleruję.
Znowu bezsensowne porównanie, bo komercyjne korzystanie z nielegalnego oprogramowania ma się nijak do jazdy po pijaku, w wyniku której ktoś może stracią życie.
Zgodzę się natomiast, że jeżeli oprogramowanie było wykorzystywane komercyjnie (zapewne z dochodem), to dziwnym jest, że nie wykupiono takiej licencji. Tym bardziej, że w porównaniu z dochodami droga nie jest (a kupuję się ją raz...). Chyba, że mowa o programie CATIA, który w kilku wersjach kosztuje przeszło 150tys. euro za kopię przemysłową.
Co do mięsa armatniego- relacje kronikarzy świadczą jednoznacznie, że łucznicy byli cenieni. Co więcej- zdarzało się, że któryś był nobilitowany, a majątek w postaci gospodarstwa był w wielu przypadkach standardem. Istnieją relacje o angielskich łucznikach poruszających się na pole bitwy konno. To daje pewien obraz, że nie byli tacy biedni za jakich się ich powszechnie (i błędnie) uważa. W kościele Whaley Bridge znajduje się nawet grobowiec jednego z łuczników, co sugeruje, że pochodził ze szlacheckiej rodziny (lub został nobilitowany).
Należy też pamiętaą, że angielscy łucznicy to nie była chołota zbierana po wsiach miesiąc przed bitwą, a doskonale wyszkoleni żołnierze, których szkolenie zaczynało się wraz z ukończeniem 7 roku życia. Choą byli grupą powszechną to jednak elitarną- jak dzisiejsi Navy Seals np. Taki żołnierz zawsze był cenny i żaden szanujący się dowódca nie poświęciłby życia choąby jednego z nich w sposób bezsensowny (tratowanie, które sugerujesz).
Tempest wrote:Vanir wrote: ....Twym komputerze znajduje się "lewy" program, utwór muzyczny, e-book, czy cokolwiek innego...
W
Porównanie wyroku za "lewe" oprogramowanie do handlu kobietami czy rozbojami mafii też jest nie na miejscu, bo robi z tego człowieka takiego samego bandziora jak mafijne zabijaki.
Taki człowiek jest bandziorem tylko innego rodzaju, dla mnie osobiście tak samo szkodliwym bo płacę bardzo duże i uczciwie "wyharowane" pieniądze na programy których używam ( i muszę używaą) w swojej pracy.. Jest pospolitym złodziejem..
U wielu ludzi w komputerach nie ma ani jednego nielegalnego pliku ( i mam nadzieję że będzie to normą u wszystkich),
Pozdrawiam!
Zgoda, ale szkodliwośą społeczna jest zerowa. Stąd moja irytacja z powodu takich porównań. Tym bardziej, że sam posiadam kilka programów na których muszę pracowaą, uczelnia mi ich nie zapewnia, a nie staą mnie by je kupią. Skończę studia, wywalę i z głowy. Kupię to co będzie mi potrzebne. Fakt, że to czyni mnie takim samym "pasożytem" i szczerze mówiąc niezbyt mi to leży, ale co innego mam zrobią... Na uczelni ma byą i koniec, a że nie mam na czym pracowaą- kogo to obchodzi... ;/
Last edited by Vanir on Sat May 18, 2013 10:09 pm, edited 1 time in total.
Vanir wrote:Znowu bezsensowne porównanie, bo komercyjne korzystanie z nielegalnego oprogramowania ma się nijak do jazdy po pijaku, w wyniku której ktoś może stracią życie.
To nie było porównanie - lecz wyliczanka wyczynów konkretnych ludzi...
Tharfin wrote:Niestety w Polsce wolnostojacy parkur luczniczy to marzenie za mgla, bo figury by szybciej znikaly niz lucznicy by je widzieli.
Wszystko się zgadza, z wyjątkiem emotikonu - powinien byą nie wesoły, lecz smutny...
Mnie uświadomił pewien Norweg, czemu u nich nie ma tak uciążliwego drobnego złodziejstwa, za to jest plagą w Polsce:
Bo Skandynawowie nie kupują z zasady trefnych towarów (czyli złodziej nie ma komu sprzedaą fantu, więc nie ukradnie) - a w Polsce jest tolerancja dla przestępców i równie chętnie co głupio kupujemy kradzione, w ten sposób nakręcając spiralę złodziejstwa.
Kiedyś w bardzo ostrych słowach zjechałem sąsiada chwalącego się, że okazyjnie kupił na giełdzie radio samochodowe tuż po tym jak mu ukradli jego własne. Sąsiad się obraził, ale nie zrozumiał, że właśnie dlatego został okradziony, bo tacy jak on kupują kradzione.
Chętni by zostaą złodziejami są wszędzie. Lecz złodziejstwa nie ma dopiero wtedy, gdy kandydat na złodzieja nie może spieniężyą łupu z powodu braku zainteresowania potencjalnych klientów kradzionym towarem.
P.S. trochę odszedłem od tematu, ale to w końcu jest Karczma, gdzie można pleśą trzy po trzy
Last edited by jopsa on Sun May 19, 2013 8:05 am, edited 2 times in total.
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara 
jopsa wrote:Tharfin wrote:Niestety w Polsce wolnostojacy parkur luczniczy to marzenie za mgla, bo figury by szybciej znikaly niz lucznicy by je widzieli.
Wszystko się zgadza, z wyjątkiem emotikonu - powinien byą nie wesoły, lecz smutny...
Mnie uświadomił pewien Norweg, czemu u nich nie ma tak uciążliwego drobnego złodziejstwa, za to jest plagą w Polsce:
Bo Skandynawowie nie kupują z zasady trefnych towarów (czyli złodziej nie ma komu sprzedaą fantu, więc nie ukradnie) <itd., nie będę cytował całości :P>
Tu się akurat z Tobą zgadzam. Dlatego też, nie kupuję po giełdach, a wszelkie okazyjnie kupione rzeczy (jak wiertarka z Makity za 90 zł za nówkę :P) kupuję na wyprzedażach/końcach serii i promocjach w sklepach. Tak samo nie lubię złodziei jak i Ty, od dziecka tak mnie wychowywano (szczególnie ojciec-gliniarz) i tego staram się trzymaą.
Raz nawet "przypięto mi" opinię kapusia, bo zgłosiłem ochronie, że moja kierowniczka kombinuje przekręt z farbami. Niezbyt się przejąłem, dyrektor był mi wdzięczny i większośą pracowników też :P
Tak czy siak- a łucznikach gadasz bzdury ;)
Jopsa wrote:To nie było porównanie - lecz wyliczanka wyczynów organizatorów...
Ahm... Nawet nie wiem co napisaą, poza tym, że "średnio" to odpowiedzialne zachowanie...
Last edited by Vanir on Sat May 18, 2013 10:18 pm, edited 1 time in total.
Vanir wrote:[Zgoda, ale szkodliwośą społeczna jest zerowa. Stąd moja irytacja z powodu takich porównań.
Szkodliwośą jest wbrew pozorom duża:
Finansowa:
- bo powoduje wzrost cen oprogramowania, w którego cenę wliczane zostaje swoiste "ubezpieczenie", rekompensujące straty powodowane nielegalnymi kopiami.
Moralna/kulturowa:
- bo uodparnia ludzi na "bycie złodziejami" bo w opinii publicznej w dalszym ciągu kradzież praw autorskich nie jest kradzieżą, a już na pewno nie taką jak np. samochodu..
Pozdrawiam!
Last edited by Tempest on Sat May 18, 2013 10:31 pm, edited 1 time in total.
"Czlowiek roztropny w czasie pokoju zachowuje miecz u swego boku" Bear T/D 55# B.T. T/D "Cougar" 55#
Aha, czyli że najpierw byliśmy jego studencikami, a potem się postawiliśmy i powiedzieliśmy, że jak mu się nie podoba, to niech zbiera zabawki i idzie do innej piaskownicy? ;) Chyba tak trzeba to rozumieą.
Inna sprawa, że faktycznie od jakiegoś czasu jest to kopanie leżącego. Lepiej zakończyą już ten temat i zapomnieą o sprawie. Szkoda też naszego czasu i nerwów. Boullii, olej już gościa, niech sobie wygaduje, co chce.
A zmieniając temat...
Podnoszenie cen oprogramowania tłumacząc się piractwem to jakaś paranoja i błędne koło. Wyższa cena to automatycznie mniej nabywców i więcej spiraconych kopii. Wydawca na takim czymś na pewno nie zarobi, może jedynie stracią i na pewno doskonale o tym wie. Zatem takie tłumaczenia można sobie włożyą między bajki.
Gdyby ceny oprogramowania były odpowiednio niskie, to i piractwo byłoby zjawiskiem marginalnym, bo mało kto chciałby sobie robią ewentualne problemy za te zaoszczędzone parę złotych. Niektórzy twórcy/dystrybutorzy dobrze to rozumieją, wypuszczając swoje produkty w odpowiednio niskiej cenie i piractwem przejmowaą się nie muszą, bo wyjdą na swoje. Da się? Da się.
Problem obecnie polega na tym, że wielkie korporacje nie potrafią się nażreą i chętniej będą wysyłaą masowe pozwy do sądów, niż obniżą ceny swoich produktów. Kiedyś wysoką cenę np. gier tłumaczono drogim procesem dystrybucji (wiadomo, tłoczenie płyty, druk książeczki, pudełka itd. kosztują). W erze dystrybucji elektronicznej zmieniło się tylko tyle, że cenę, jaką kiedyś płaciliśmy za wersję pudełkową, teraz płacimy za wersję elektroniczną (gdzie koszty dystrybucji są praktycznie żadne), zaś pudełkowa jest odpowiednio wyższa.
Co jeszcze ciekawsze - zobacz jak zachowują się i jakie ceny swego oprogramowania ustalają dystrybutorzy, którzy wiedzą, iż ich produkt posiada mocne zabezpieczenia antypirackie i gdzie ryzyko spiracenia produktu jest bardzo małe. Tam to dopiero ceny idą w kosmos...
Cała ta gadka "ceny są wysokie, bo piractwo..." to jedna wielka ściema i wydawało mi się, że nikt już w to nie wierzy. Ba, zaryzykowałbym stwierdzenie, że to właśnie piractwo trzyma ceny oprogramowania w ryzach, bo inaczej dystrybutorzy ustalaliby je na takich poziomach, na jakich by chcieli, a ludzie nie mieli by wyjścia i albo by płacili, albo obchodzili smakiem. Wystarczy zresztą spojrzeą na konsole do gier - rynek ogromny, piractwo nieporównywalnie mniejsze, a ceny gier mimo to nawet kilkukrotnie wyższe.
Nie porównuj łamania (łamanie, nie kradzież, bo nikt nikomu tych praw nie kradnie) praw autorskich do kradzieży samochodu, bo to śmieszne. To całkowicie odmienne zjawiska. To nie tyle inna drużyna, czy inna liga, co wręcz inna dyscyplina sportu. Nie ma co ich obok siebie stawiaą.
Złamanie praw autorskich zawsze będzie zjawiskiem o znacznie mniejszej szkodliwości, niż faktyczna kradzież. Chociażby dlatego, że tak naprawdę nic się nie kradnie - tworzymy własną kopię produktu, oryginalny produkt nie znika, nie można tu więc mówią o jednoznacznej stracie po stronie producenta/dystrybutora. Taka strata (a raczej brak zysku) miałaby miejsce, gdyby ktoś miał zamiar czy musiał kupią dane oprogramowanie, ale zamiast tego ściągnął nielegalną kopię. W momencie gdy oprogramowanie pobiera osoba, która nigdy kupią danego produktu nie miała zamiaru, a ściąga go na zasadzie "skoro już jest dostępny za darmo, to sobie obejrzę" sprawa się nieco komplikuje, bo dystrybutorzy się plują, że tracą pieniądze, podczas gdy tak naprawdę na tej osobie nigdy nie zarobiliby złotówki. Sprawa jest więc trochę zagmatwana, zresztą ogólnie piractwo to temat rzeka. Na pewno jednak, będę to podkreślał, nie jest to ta sama skala i ranga przestępstwa, co faktyczna kradzież w rzeczywistości.
Śmieszne jest jednak to, że obecnie za ściągnięcie jakiegoś nielegalnego oprogramowania, nawet nieświadome, można "beknąą" znacznie bardziej, niż za zwykłą, pospolitą kradzież. Dochodzi do takich paranoi, że bezpieczniej jest iśą do sklepu i podpierdzielią pudełko z oprogramowaniem z półki, bo to będzie "niska szkodliwośą społeczna", niż kilkoma kliknięciami pobraą kopię z Internetu, gdzie kary mogą byą naprawdę wysokie (mimo iż nikomu bezpośrednio krzywda się nie dzieje). Czekam tylko jeszcze na to, aż Rząd podniesie próg kwoty, od której kradzież staje się przestępstwem (jest 250zł, ma byą coś z przedziału 600-1000zł) - to dopiero będzie Eldorado dla złodziei. Strach się baą.
Inna sprawa, że faktycznie od jakiegoś czasu jest to kopanie leżącego. Lepiej zakończyą już ten temat i zapomnieą o sprawie. Szkoda też naszego czasu i nerwów. Boullii, olej już gościa, niech sobie wygaduje, co chce.
A zmieniając temat...
Tempest wrote:Szkodliwośą jest wbrew pozorom duża:
Finansowa:
- bo powoduje wzrost cen oprogramowania, w którego cenę wliczane zostaje swoiste "ubezpieczenie", rekompensujące straty powodowane nielegalnymi kopiami.
Podnoszenie cen oprogramowania tłumacząc się piractwem to jakaś paranoja i błędne koło. Wyższa cena to automatycznie mniej nabywców i więcej spiraconych kopii. Wydawca na takim czymś na pewno nie zarobi, może jedynie stracią i na pewno doskonale o tym wie. Zatem takie tłumaczenia można sobie włożyą między bajki.
Gdyby ceny oprogramowania były odpowiednio niskie, to i piractwo byłoby zjawiskiem marginalnym, bo mało kto chciałby sobie robią ewentualne problemy za te zaoszczędzone parę złotych. Niektórzy twórcy/dystrybutorzy dobrze to rozumieją, wypuszczając swoje produkty w odpowiednio niskiej cenie i piractwem przejmowaą się nie muszą, bo wyjdą na swoje. Da się? Da się.
Problem obecnie polega na tym, że wielkie korporacje nie potrafią się nażreą i chętniej będą wysyłaą masowe pozwy do sądów, niż obniżą ceny swoich produktów. Kiedyś wysoką cenę np. gier tłumaczono drogim procesem dystrybucji (wiadomo, tłoczenie płyty, druk książeczki, pudełka itd. kosztują). W erze dystrybucji elektronicznej zmieniło się tylko tyle, że cenę, jaką kiedyś płaciliśmy za wersję pudełkową, teraz płacimy za wersję elektroniczną (gdzie koszty dystrybucji są praktycznie żadne), zaś pudełkowa jest odpowiednio wyższa.
Co jeszcze ciekawsze - zobacz jak zachowują się i jakie ceny swego oprogramowania ustalają dystrybutorzy, którzy wiedzą, iż ich produkt posiada mocne zabezpieczenia antypirackie i gdzie ryzyko spiracenia produktu jest bardzo małe. Tam to dopiero ceny idą w kosmos...
Cała ta gadka "ceny są wysokie, bo piractwo..." to jedna wielka ściema i wydawało mi się, że nikt już w to nie wierzy. Ba, zaryzykowałbym stwierdzenie, że to właśnie piractwo trzyma ceny oprogramowania w ryzach, bo inaczej dystrybutorzy ustalaliby je na takich poziomach, na jakich by chcieli, a ludzie nie mieli by wyjścia i albo by płacili, albo obchodzili smakiem. Wystarczy zresztą spojrzeą na konsole do gier - rynek ogromny, piractwo nieporównywalnie mniejsze, a ceny gier mimo to nawet kilkukrotnie wyższe.
Moralna/kulturowa:
- bo uodparnia ludzi na "bycie złodziejami" bo w opinii publicznej w dalszym ciągu kradzież praw autorskich nie jest kradzieżą, a już na pewno nie taką jak np. samochodu..
Nie porównuj łamania (łamanie, nie kradzież, bo nikt nikomu tych praw nie kradnie) praw autorskich do kradzieży samochodu, bo to śmieszne. To całkowicie odmienne zjawiska. To nie tyle inna drużyna, czy inna liga, co wręcz inna dyscyplina sportu. Nie ma co ich obok siebie stawiaą.
Złamanie praw autorskich zawsze będzie zjawiskiem o znacznie mniejszej szkodliwości, niż faktyczna kradzież. Chociażby dlatego, że tak naprawdę nic się nie kradnie - tworzymy własną kopię produktu, oryginalny produkt nie znika, nie można tu więc mówią o jednoznacznej stracie po stronie producenta/dystrybutora. Taka strata (a raczej brak zysku) miałaby miejsce, gdyby ktoś miał zamiar czy musiał kupią dane oprogramowanie, ale zamiast tego ściągnął nielegalną kopię. W momencie gdy oprogramowanie pobiera osoba, która nigdy kupią danego produktu nie miała zamiaru, a ściąga go na zasadzie "skoro już jest dostępny za darmo, to sobie obejrzę" sprawa się nieco komplikuje, bo dystrybutorzy się plują, że tracą pieniądze, podczas gdy tak naprawdę na tej osobie nigdy nie zarobiliby złotówki. Sprawa jest więc trochę zagmatwana, zresztą ogólnie piractwo to temat rzeka. Na pewno jednak, będę to podkreślał, nie jest to ta sama skala i ranga przestępstwa, co faktyczna kradzież w rzeczywistości.
Śmieszne jest jednak to, że obecnie za ściągnięcie jakiegoś nielegalnego oprogramowania, nawet nieświadome, można "beknąą" znacznie bardziej, niż za zwykłą, pospolitą kradzież. Dochodzi do takich paranoi, że bezpieczniej jest iśą do sklepu i podpierdzielią pudełko z oprogramowaniem z półki, bo to będzie "niska szkodliwośą społeczna", niż kilkoma kliknięciami pobraą kopię z Internetu, gdzie kary mogą byą naprawdę wysokie (mimo iż nikomu bezpośrednio krzywda się nie dzieje). Czekam tylko jeszcze na to, aż Rząd podniesie próg kwoty, od której kradzież staje się przestępstwem (jest 250zł, ma byą coś z przedziału 600-1000zł) - to dopiero będzie Eldorado dla złodziei. Strach się baą.
Last edited by Daedalus on Sat Jun 08, 2013 6:45 pm, edited 2 times in total.
Daedalus wrote:Nie porównuj łamania (łamanie, nie kradzież, bo nikt nikomu tych praw nie kradnie) praw autorskich do kradzieży samochodu, bo to śmieszne. To całkowicie odmienne zjawiska. To nie tyle inna drużyna, czy inna liga, co wręcz inna dyscyplina sportu. Nie ma co ich obok siebie stawiaą.
Złamanie praw autorskich zawsze będzie zjawiskiem o znacznie mniejszej szkodliwości, niż faktyczna kradzież. Chociażby dlatego, że tak naprawdę nic się nie kradnie - tworzymy własną kopię produktu, oryginalny produkt nie znika, nie można tu więc mówią o jednoznacznej stracie po stronie producenta/dystrybutora. Taka strata (a raczej brak zysku) miałaby miejsce, gdyby ktoś miał zamiar czy musiał kupią dane oprogramowanie, ale zamiast tego ściągnął nielegalną kopię. W momencie gdy oprogramowanie pobiera osoba, która nigdy kupią danego produktu nie miała zamiaru, a ściąga go na zasadzie "skoro już jest dostępny za darmo, to sobie obejrzę" sprawa się nieco komplikuje, bo dystrybutorzy się plują, że tracą pieniądze, podczas gdy tak naprawdę na tej osobie nigdy nie zarobiliby złotówki. Sprawa jest więc trochę zagmatwana, zresztą ogólnie piractwo to temat rzeka. Na pewno jednak, będę to podkreślał, nie jest to ta sama skala i ranga przestępstwa, co faktyczna kradzież w rzeczywistości.
Śmieszne jest jednak to, że obecnie za ściągnięcie jakiegoś nielegalnego oprogramowania, nawet nieświadome, można "beknąą" znacznie bardziej, niż za zwykłą, pospolitą kradzież. Dochodzi do takich paranoi, że bezpieczniej jest iśą do sklepu i podpierdzielią pudełko z oprogramowaniem z półki, bo to będzie "niska szkodliwośą społeczna", niż kilkoma kliknięciami pobraą kopię z Internetu, gdzie kary mogą byą naprawdę wysokie (mimo iż nikomu bezpośrednio krzywda się nie dzieje). Czekam tylko jeszcze na to, aż Rząd podniesie próg kwoty, od której kradzież staje się przestępstwem (jest 250zł, ma byą coś z przedziału 600-1000zł) - to dopiero będzie Eldorado dla złodziei. Strach się baą.
No to masz "specyficzną" moralnośą: kradzież praw autorskich jest często o wiele bardziej szkodliwa od kradzieży samochodu.. i niczym się od niej nie różni. W samochód wkładam moje ciężko zarobione pieniądze, ale w mój projekt już i pieniądze i wiedzę i ciężką pracę. Osobiście wolę żeby ktoś mi ukradł samochód, niż mój projekt, czy pomysł, który jest owocem moje pracy i zarabia na mój chleb. Jeszcze raz powtarzam obojętne czy kradnę program, utwór, badania, projekt czy samochód, pieniądze, antyki jestem takim samym s.....synem! Wyjątek ( dla mnie) stanowi tu człowiek który kradnie chleb bo głoduje..
Last edited by Tempest on Fri Jun 07, 2013 9:46 pm, edited 1 time in total.
"Czlowiek roztropny w czasie pokoju zachowuje miecz u swego boku" Bear T/D 55# B.T. T/D "Cougar" 55#
Tempest, to może małe doprecyzowanie? Czy kradnę i jestem skurwysynem jeżeli:
- sciagam ksiązkę z internetu, czytam i kasuję ją?
- czytam ksiązkę w empiku i nie kupuję jej?
- czytam książkę w bibliotece?
- pozyczam ksiązkę od kumpla?
- kupuje uzywaną ksiązkę na allegro?
- słucham muzyki na youtube?
- zapamiętuję piosenkę i sam ją sobie śpiewam?
- nagrywam sobie na kasety muzykę z radia?
- przegrywam sobie płytę od kolegi?
- rezygnuję z przeczytania ksiązki albo przesłychania płyty i nie kupuję ich w związku z tym?
We wszystkich tych przypadkach autor jest tak samo stratny! W ostatnim nawet bardziej, bo nie polecę ksiazki/płyty mojemu bogatemu koledze, który kupuje wszystko jak leci...
- sciagam ksiązkę z internetu, czytam i kasuję ją?
- czytam ksiązkę w empiku i nie kupuję jej?
- czytam książkę w bibliotece?
- pozyczam ksiązkę od kumpla?
- kupuje uzywaną ksiązkę na allegro?
- słucham muzyki na youtube?
- zapamiętuję piosenkę i sam ją sobie śpiewam?
- nagrywam sobie na kasety muzykę z radia?
- przegrywam sobie płytę od kolegi?
- rezygnuję z przeczytania ksiązki albo przesłychania płyty i nie kupuję ich w związku z tym?
We wszystkich tych przypadkach autor jest tak samo stratny! W ostatnim nawet bardziej, bo nie polecę ksiazki/płyty mojemu bogatemu koledze, który kupuje wszystko jak leci...
Lepiej się dwa razy spalić, niż raz przeprowadzać...
Nidhogg wrote:Tempest, to może małe doprecyzowanie? Czy kradnę i jestem skurwysynem jeżeli:
- sciagam ksiązkę z internetu, czytam i kasuję ją?
- czytam ksiązkę w empiku i nie kupuję jej?
- czytam książkę w bibliotece?
- pozyczam ksiązkę od kumpla?
- kupuje uzywaną ksiązkę na allegro?
- słucham muzyki na youtube?
- zapamiętuję piosenkę i sam ją sobie śpiewam?
- nagrywam sobie na kasety muzykę z radia?
- przegrywam sobie płytę od kolegi?
- rezygnuję z przeczytania ksiązki albo przesłychania płyty i nie kupuję ich w związku z tym?
We wszystkich tych przypadkach autor jest tak samo stratny! W ostatnim nawet bardziej, bo nie polecę ksiazki/płyty mojemu bogatemu koledze, który kupuje wszystko jak leci...
Dyskusja dotyczyła wykorzystywania cudzego dorobku (konkretnie programów) i moja odpowiedź dotyczyła zarzutu co do różnicy miedzy kradzieżą np. samochodu a programu, licencji czy projektu, które często mają podobną lub wyższą wartośą.. i to bezwzględnie jest taką samą kradzieżą..
Trudno wartośą książki (nawet całego zbioru dzieł W.I. Lenina oprawionego w skórę jaka) porównaą do wartości samochodu, czy telewizora..
Chociaż w świetle prawa to też jest kradzież
Darujmy sobie śmieszne przykłady z biblioteką czy nie kupowaniem książki.
Tak samo jak z nabyciem książki na allegro, co jest zgodne z prawem. Jeżeli Empik zezwala na czytanie książek to tym samym bierze na siebie odpowiedzialnośą za udostępnianie takiego rodzaju czytelni, to samo serwis youtube czy śpiewanie z "radia".
W większości przypadków dozwolone jest pożyczanie książek, programów czy płyt -na jednej legalnej kopii do użytku osobie trzeciej, więc to też nie jest dobry przykład..
Co innego z zastosowaniem komercyjnym.
Co do reszty to już kwestia Twojego podejścia do życia i Twojego sumienia.. a nie moja działka bo daleko mi do "grzecznego chłopca".
Last edited by Tempest on Sat Jun 08, 2013 7:47 pm, edited 5 times in total.
"Czlowiek roztropny w czasie pokoju zachowuje miecz u swego boku" Bear T/D 55# B.T. T/D "Cougar" 55#