Page 1 of 1

Rzeszowski problem tradycyjny!

Posted: Sun Aug 21, 2011 10:29 am
by SeraphiN
Przeszedłem się ostatnio z kumplem, który jeszcze do końca waksów będzie w rzeszowie (forumowy Ilfirin) na stadion resovii w Rzeszowie, gdzie znajduje się strzelnica. Nie ma co się rozwodzią nad warunkami gdyż obydwai stwierdziliśmy, że są bardzo fajne (co prawda sam teren toru jest trochę rozkopany ale chyba dlatego że przerabiają wszystko na stadionie więc mam nadzieję że i podłoże toru łuczniczego będzie niedługo zrobione na nowo).


Kwestia dotyczy przede wszystkim trenera, który moim trenerem nie jest (jako, że na razie nie jestem oficjalnym klubowiczem) ale bądź co bądź siedząc tam widzi/zwraca uwagę na wszystkich strzelających (nie tylko podopiecznych). Po 2-3 godzinnym strzelaniu poszliśmy z Darkiem do ów trenera żeby pogadaą (w sumie tak mniej więcej) o warunkach bycia klubowiczem, no i się zaczęło.


Facet stwierdził, że:
1. Przede wszystkim potrzebna nam owijka na majdanie, żebyśmy trzymali łuk w tym samym miejscu za każdym razem
Okej, uwaga może i słuszna. Z tym, że bisokowa DIANA wykonana jest w ten sposób że (zdanie poparte kilkuminutowymi próbami) nie potrafię złapaą jej inaczej. Kształt majdanu sprawia, że ręka wpasowuje się za każdym razem w to samo miejsce.

2. Potrzebna nam podstawka na strzałę, nie koniecznie na łuk ale nawet na rękawicy
Zaglądnąłem na forum do tematu o podstawkach i przyznam, że nawet zdziwiony nie byłem kwestią "niepotrzebności podstawki" wyrażaną przez Was. Więc mam rozumieą, że w kwestii tego trenera jest to zboczenie czysto sportowe? (jako że sekcja łucznicza jest przede wszystkim sekcją sportową i dośą "nowoczesną" )

3. Kolejna kwestia dotyczyła zekiera.
O ile zgodzę się z nim, że strzelanie z zekiera mogło byą popularne w średniowieczu, o tyle zdziwiłem się kiedy facet stwierdził że w tych czasach strzelali TYLKO z zekiera. Powiedział, że strzelanie z trzech palców i wszystkimi innymi technikami nie jest czysto średniowieczne ponieważ były to techniki które wyewoluowały w dużo późniejszych czasach...

4. Na koniec pojechał, że jeśli chcemy się "bawią" w średniowiecze to łuki powinniśmy zrobią sobie sami, strzały zrobią sami i generalnie wszystko zrobią sami.
Okej, zgadzam się ale jedynie pół na pół. Bo o ile zrobienie własnego łuku jest na pewno pewnym celem do którego będzie się dążyą o tyle (przynajmniej w moim przypadku) zakup DIANY był kierowany tym, że przynajmniej na razie chce się skupią na strzelaniu i z samego strzelania czerpaą radośą. Dlaczego więc nie kupiłem łuku sportowego/bloczkowego? Bo mam odrazę do samego ich wyglądu i pewne zamiłowanie do łuków historycznych (no w tym wypadku historycznopodobnych)


W całych tych "negocjacjach" boli kilka rzeczy.

1. Rodzaj charakteru ów trenera (moja racja jest najmojsza)
Dobry przykład później przytoczył właśnie mój kumpel z którym tam byłem. Czyli, że kiedyś na youtubie spotkał się z dwoma filmikami gitarowymi
- w pierwszym facet twierdził, że jest wiele sposobów trzymania gitarowej kostki i jeśli tylko nasz własny sposób trzymania ułatwia nam granie to jest jak najbardziej prawidłowy
- w drugim facet twierdził, że takie trzymanie kostki jakie on prezentuje jest jedynym prawidłowym i każde inne jest złe
Nie trudno domyślią się który typ myślenia należy do ów łuczniczego trenera.

2. Nie da się mu przegadaą, zresztą wogóle nie da się nic powiedzieą bo on nie dopuszcza nikogo do słowa. Jak tylko ktoś zacznie coś mówią to on wchodzi w zdanie i pokazuje jaki on super mądry.




Co o tym myślicie?
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w Rzeszowie w którym mieszkam jest to z tego co się orientuję jedyne sensowne miejsce do strzelania a dalsze chodzenie tam będzie się równało z dalszymi spotkaniami z trenerem.

Posted: Sun Aug 21, 2011 11:15 am
by danny
Pan Krzyszlof Wlosik, bardzo fajny trener z Krakowa u ktorego zaczynajac swoja praktyczna przygode z lukiem bralem kilka lakcji powiedzial kiedys, ze blad ktory jestesmy w stanie dokladnie powtarzac nie jest juz bledem!
Dobry trener nie ksztaltuje cie pod swoje widzimisie, ale potrafi dobrze wykorzystac to co juz masz i wlasciwie cie ukierunkowac. Podstawy sa wazne, ale to tylko fundament.
Kwestia sprzetu: no zajebisty pomysl! brawa dla tego pana! Moze kazdy poczatkujacy narciarz tez powinien se najpierw narty zrobic i sie na owych uczyc? Co za nonsens!
Jak mozna wymagac od adepta wiedzy, ktora wymaga mase czasu i doswiadczen zeby ja zglebic? Jak sie juz odnosi do "sredniowiecza" to powinien pamietac, ze w kazdej wiekszej spolecznosci byli od tego specjalisci: miecznik, zbrojmistrz, specjalista od lukow, strzal... To oni dostarczali sprzet. Adepci mieli za zadnie przede wszystkim trenowac poslugiwanie sie owa bronia.

Posted: Sun Aug 21, 2011 3:07 pm
by Ilfirin
Cóż, Seraphin opisał bardzo dokładnie jak to wszystko wyglądało.

Kwestia zrobienia uchwytu jest OK, bo też skórzana rączka będzie pewnie lepiej siedzieą w dłoni. Najbardziej właśnie frapującą kwestią jest ta podstawka pod strzałę. Trener wypowiedział się w tej kwestii mniej więcej następująco:

- strzała przy strzale nie powinna dotykaą łuku (nie wiedzialem)
- dzięki takiej podstawce strzała niby zawsze będzie leżała dokładnie w tym samym miejscu na dłoni. Jeśli tak to faktycznie uważam, że może to byą przydatne kiedy korygujemy ustawienie przy celowaniu.
- wspominał też o zrobieniu (nie jestem pewien czy dobrze pamiętam nazwę) "siodełka" na cięciwie, chyba chodziło o to, aby zaznaczyą w którym miejscu zakłada się strzałę, aby zawsze była w tym samym miejscu (na swój sposób też oczywiście sensowny dodatek)

Jednak pytanie właśnie jak taka niby podstawka na strzałę NA rękawicy może wyglądaą? Z czego ją zrobią i jak? I co w ogóle z tego co trener mówił radzicie braą na serio pod uwagę, a co spokojnie można olaą?
Co do tej podstawki mówił o czymś punktowym, albo czymś w kształcie klina, ale nie rozwinął myśli. Widaą, że on wiedział o czym mowa i pewnie uznał, że my od razu też załapiemy o co mu chodzi :)

Oczywiście uważam, że to jego gadanie o tym, aby zrobią sobie samemu łuk na samym początku jest w ogóle nie warte komentarza... Dobry przykład z tymi nartami Danny ;-)

Posted: Sun Aug 21, 2011 4:43 pm
by Akai
Mnie z kolei ciekawi, skąd on wytrzasnął informację o strzelaniu tylko z zekiera w średniowieczu...

A co do tego "nie dotykania luku przez strzałę" - nie umiem osobiście sobie tego wyobrazią, nie wiem czy tylko ja... przecież strzała powinna byą oparta o luk, bo będzie spadaą.. no chyba, że oparcie strzały o luk i do tego przechylenie lekkie luku w prawo by strzała pewniej się trzymała przy luku i nie spadała to przypadłośą moja i wszystkich łuczników, których znam...

Z tym siodelkiem to niekiedy i sprzedawane cięciwy są. I owszem, Ilfirin, slużą do tego, by strzalę zawsze zakladaą w jedno miejsce ;-)

Czy dobrze rozumiem, że miejsce dla was ok tylko trener wam nie pasuje za bardzo? Z tego co mi się o uszy obilo - czy w fosie zamkowej nie jest dobre miejsce do strzelania?

Posted: Sun Aug 21, 2011 4:55 pm
by Ilfirin
Hmmm.... fosa pewnie mogłaby byą. Na Resovii jednak już są ustawione tarcze i to cały ich szereg, więc do wyboru do koloru :) A tak to trzebaby było zakupią własne i taszczyą je ze sobą za każdym razem.

I jest dokładnie tak jak mówisz. Miejsce nam pasuje, ale trener troszkę mniej ;)
Ja i tak będę strzelalł raczej w Krakowie, ale jednak w wakacje jest więcej czasu, więc warto tam pochodzią :)