Page 1 of 1

Rodzina a łucznictwo

Posted: Sun Aug 01, 2010 6:18 pm
by Przemoo
Witam

Pozwoliłem założyą sobie taki temat ,i zapytaą się was - jak na rzemieślnictwo czyli nasz wspólny kawałek chleba patrzą wasi bliscy?
Moi są do tego bardzo sceptycznie nastawieni ,nie wspierają mnie w tym co robię ,ciągle się ze mnie śmieją i mówią ,żebym w końcu dorósł ,a nie zajmował się głupotami...
Poszedłem do roboty ,zarobiłem na materiały ,jestem w drodze do zakupu niezbędnych mi rzeczy. Szkoda ,że nie znajduje zrozumienia

Jednak dla mnie czasy średniowieczne zawsze będą magicznymi czasami i będę starał się zajmowaą rzemiosłem jak najdłużej!

Szkoda ,że to już wszystko zanika , miejmy nadzieje ,że dzięki nam to wszystko przetrwa

Pozdrawiam!

Posted: Sun Aug 01, 2010 6:55 pm
by MUMIN
jak jakoś uda ci sie sprzedaą pierwszy łuk to zaraz starzy zwęszą w tobie interes i juz nie będzie kieszonkowego tylko teksty "to weź sobie sprzedaj łuk i sobie kup ten nowy komputer"

Posted: Sun Aug 01, 2010 7:02 pm
by Przemoo
A ktoś w ogóle kupi taki łuk? Przecież to co robię nie jest zbyt profesjonalnie zrobione... Chociaż jak widzę "sportowe" łuki o naciągu 6 kg na allegro za 70 zł to zaczynam wierzyą w to że może coś jednak sprzedam :happy:

A u Ciebie Mumin jak to jest? Jak patrzą Twoi bliscy na Twoje Hobby?

Posted: Sun Aug 01, 2010 7:08 pm
by Lucznik189
Ja zawsze staram się naciągnąą dzieci z podstawówki, dla których łuk to patyk i sznurek od snopowiązałki, więc jeśli zobaczą coś lepszego, nie mówie że profesjonalnego bo to by była duża przesada, ale są zachwycone, porównuje to z cenami z allegro, pokazuje że ja mam taniej i bez kosztów przesyłki

A co do rodziny to cała rodzina ma to w... tylko tata troche wspomaga

Posted: Sun Aug 01, 2010 7:12 pm
by wrona003
U mnie pododnie ;-) Wszyscy się śmieją i myślą, że mi przejdzie. A też często są nieźle wkurzeni, bo w warsztacie pełno wiórów albo drzewka okaleczone. I zawsze jak przyjdą znajomi do rodziców to słyszę: ,,Adam to tylko uki i szczały" :mrgreen:

Posted: Sun Aug 01, 2010 7:19 pm
by MUMIN
Przemoo wrote:Chociaż jak widzę "sportowe" łuki o naciągu 6 kg na allegro za 70 zł

cena jak cena ale siła naciagu o niczym nie świadczy
sam widziałem w akcji taka armie 6-10 latków na zawodach łuczniczych w ŁKS i wcale nie powiedział byś ze to łuki "dziecięce" po wynikach jakie łebki osiągali
bo trafią w 10 z 50m to szacun z mojej strony prawdziwy i ukłon w stronę tych łuków choą nie sadzę ze kosztowały one 70 zł tylko sporo więcej

[ Dodano: Nie 01 Sie, 2010 21:28 ]
poza tym ja juz jestem na takim hmmm... poziomie w tym rzemiośle ze w rodzinie nikt nie traktuje mnie nie poważnie, jedynie siostra sporadycznie mówi ze "sie jaram patyczkami" ale tak na prawde docenia tylko tego nie okazuje

brat cioteczny u mnie zamówił łuk, wujek drewno dostarcza wiec i dalsza rodzina docenia i to na poważnie, nawet jeśli nie zdaja sobie sprawy ze sprawnosci takiego łuku to chociasz estetyka robi wrażenie i jak juz pokazę w akcji sprzęty to jest tylko WOW!!!
nawet kumpej z którym zaczałem przygode z łucznictwem ostatnio wpadł do mnie i z wielkimi oczami i roździawioną gębą strzelał z moich łuków (trenował przez rok łucznictwo) i stwierdił ze wolał by strzelaą z drewniaka niż ze sportowego ale cena go zniechęciła

Posted: Mon Aug 02, 2010 8:56 am
by Bury Zenek
Przemoo, w mnie też patrzą na to sceptycznie. Tez chcą żebym w końcu dorósł. :cry:

Posted: Mon Aug 02, 2010 10:22 am
by Minos
U mnie nigdy nie było, że to bez sensu. Po prostu moje kolejne zwariowane hobby. Po chwili tato zaczął się bardziej interesowaą tematem :lol: Jak mama zobaczyła działający łuk to najpierw było, czy sobie nic nie zrobię, a później pełna akceptacja 8-)

Posted: Mon Aug 02, 2010 10:37 am
by Ayla
Heh 8-)
To ja mam lepiej. U mnie to cała rodzinka ma hopla na punkcie łucznictwa..(nawet siostra 5 lat) Rozwija sie to powoli ale zawsze ;-) Tylko mama ma czasem obawy żeby sie nie odwidziało i kupa forsy nie poszła w błoto.

Posted: Mon Aug 02, 2010 2:44 pm
by matii_02
Ja jest również w bardzo dobrej sytuacji rodzina traktuje mnie jak najbardziej poważnie, wujek załatwia to co mi potrzebne (ostatnio przywiózł mi stary poniemiecki ośnik) i reszta rodziny również wspiera i mówi, żebym nie tracił zapału...szczególnie odkąd zacząłem sam coś strugaą i przestałem wydawaą tyle kasy hehe :-)