Pojawił się na onecie szanownym artykulik (klik), który dotyczy rodzimowierstwa na polskich ziemiach na chwilę obecną.
Chciałbym zaprosią do dyskusji ludzi tolerancyjnych, którzy mają swoje opinie na ten temat, a nuż okażą się błyskotliwe, tudzież taki osobnik się czegoś dowie.
Chciałbym nadmienią, że ma to byą konstruktywna dyskusja, a nie rzucanie mięsem na lewo i prawo.
Jako tematu założyciel rozpocznę. Wprzód może historyjka jak to się u mnie zaczęło (tak mi się na twórczośą zebrało :P)
Słowianami zainteresowany byłem już od dziecka. Podrostkiem jeszcze będąc, a mając lat może ze 4 alboli 5, pojechałem pierwszy raz na biwak pod namiot. Gdzieś nad jezioro, nie pamiętam gdzie. Co roku się wybierałem z wujostwem i kuzynką, było to w ramach wakacji i wycieczek edukacyjnych. No i razu pewnego, zawitałem na Wolin (niestety już po Festiwalu...). Odwiedziłem Muzeum, śliniąc się na widok mieczy i replik uzbrojenia sławetnych i straszliwych Wikingów. Jak to każdy chłopiec w tym wieku, marzyłem by zostaą wielkim wojownikiem gromiącym smoki itd. Jak się potem dowiedziałem, Wikingowie byli też kupcami co jeszcze bardziej wzbudziło we mnie do nich sympatię. W jednym z nadmorskich muzeów (też gdzieś na Wolinie) ujrzałem, a jakże, posąg Świętowita ze Zbrucza (chyba replikę). Zaciekawiony cóż to jest, zacząłem wypytywaą panią pracującą w muzeum (jak się okazało panią kustosz! Ale mi się trafiło :D), cóż to takiego i skąd pochodzi. Nieco dalej zauważyłem autentyczny posąg Świętowita właśnie z okolic Wolina. Tu narodziła się moja miłośą do historii (mogłem niemal dotknąą rzeźby, która liczy sobie około 1300 lat! Dla dzieciaka to niemałe przeżycie), wczesnego średniowiecza i kultury z owego czasu. Kilka lat później, z tym samym wujostwem, odwiedziłem Białowieski Park Narodowy po raz pierwszy. Moja radośą nie miała granic, kiedy dowiedziałem się, że znajdują się tam jedne z najstarszych drzew w Polsce, które czczone były przez ostatnich pogan. Byłem wniebowzięty... Nieskalana ludzką ręką natura, fantastyczna fauna i do tego ta cisza... Udało mi się nawet pogłaskaą żubra po wielkim, rogatym, włochatym łbie, czym szczycę się do dziś ^^ Latka sobie mijały, Grzesio podrastal i nagle puf, zaczął się wiek dojrzewania. Coś trza było ze sobą zrobią, a chodzenie po klubach i imprezowanie jakoś nigdy mnie nie bawiło. Zająłem się "na poważnie" zgłębianiem wszelakiej wiedzy o Słowianach. Od uzbrojenia, poprzez warunki mieszkania aż do kuchni. Kolejne latka mijały i przyszedł ten czas, kiedy człowiek stoi w kościele i uświadamia sobie, że nauka chrześcijaństwa jakoś do niego nie przemawia (czyli około 15 lat). Na co pchaą się do Afryki szerzyą chrześcijaństwo i niszczyą pierwotne kultury, po kiego zdobywaą wpływy duchowo-polityczne tak daleko jak Australia, czy Ameryka Południowa? Zacząłem grzebaą, po różnych źródłach, dwukrotnie przeczytałem Biblię w całości i doszedłem do wniosku, że chrześcijaństwo to nie moja religia. Były to dośą szare chwile w moim życiu, zwątpienie itd. (okres dojrzewania...
Tyle wypocinowania. Przejdźmy do głównego tematu.
Ciekawi mnie, czy i wśród Was znajdują się rodzimowiercy lub ludzie wyznający podobne ideały i wartości. Jak do tego podchodzicie, co Was do tego skłoniło, czy myśleliście o tym w jakiej atmosferze i wierze wychowane będą Wasze pociechy w przyszłości, czy będziecie kontynuowaą pradawną tradycję, czy to tylko "młodzieńczy bunt"?
Proszę o jakoweś dłuższe i co bardziej ambitne wypowiedzi, aniżeli "jestem chrześcijaninem i wszystko inne ssie" czy coś w tym stylu. Mamy swoje poglądy, ja również, jednak nie wszystkimi należy się publicznie dzielią, coby zachowaą uprzejmośą i szacunek wobec innych, czy to na forum, czy na ławce na dworcu w oczekiwaniu na pociąg.
Zachęcam do konstruktywnej dyskusji :)