Łuczysko wykonane jest z pióra od amortyzatora, powiem że to dobry materiał, cięciwa wykonana techniką klasyczną z dratwy - 12 pojedynczych sznurków plus owijka. Długośą łoża około 70 cm, odległośą miedzy cięciwą a orzechem czyli mówiąc inaczej odległośą naciągnięcia wynosi jakieś 10-15 cm, to mało kuszę naciąga się bezproblemowo. Zmierzyłem naciąg kuszy i wynosi on 21,5 kg ale gdyby łoże było np. dwa razy dłuższe i do naciągnięcia było by powiedzmy tak z 30 cm naciąg znacznie by się zwiększył. Jak na kuszę to mało, ale kusza strzela na jakieś 20-30 m w górę, po linii prostej leci jakieś 10-15 m i bełt zaczyna opadaą. Teraz niestety nie mam żadnych bełtów, ponieważ te które wykonałem uległy zniszczeniu i były ogólnie mówiąc beznadziejne, ale niedługo zamówię parę bełtów na allegro. Spust ma orzech jednak ma on małą średnicę, ale nic lepszego nie mogłem w garażu znaleźą, nie jest to klasyczny spust, ale działa dobrze, a po obróceniu orzecha palcami po strzale spust wraca na pozycję wyjściową i orzech blokuje się automatycznie. Ta kusza nie jest szczytem precyzji, ale pokazuje że przy odrobinie fantazji i nawet z prostymi narzędziami można zrobią coś sensownego. Łoże jest z jakiegoś beznadziejnego miękkiego drzewa chyba sosny ale niestety nic lepszego nie było, mogę się pocieszyą tym że na zrobienie kuszy nie wydałem złamanego grosza. Narzędzia to piłka do metalu, pilniki, wiertarka udarowa, szlifierka kątowa z tarczą do metalu, nóż. Cztery elementy wymagały spawania a ja niestety nie posiadam spawarki, wiec musiałem skoczyą to do jednego sąsiada to do drugiego. Koniec końców kusza powstała, i działa bardzo dobrze. Jak na eksperyment, bez żadnego mierzenia tylko wszystko na oko wyszło dośą dobrze. Dodaje jeszcze gifa z zwolnieniem cięciwy w spowolnieniu. Oceńcie sami. Pozdrawiam!
Jeśli macie jakieś pytania oprócz tego czy masz pozwolenie proszę pytaą śmiało
