Mocowanie łuczyska do łoża
Mocowanie łuczyska do łoża
Witam. Chciałbym się dowiedzieą jak montujecie swoje łuczyska i jaki jest najefektywniejszy i po prostu najtrwalszy.
Orzech :) Dobre, twarde drewno. Nieźle się obrabia. Wiem, wiem, że liczy się jak strzela hueh. Łuczysko z akacji spróbuje zrobic z jednego kawałka. Lecz jesli będą trudnosci na paski i przejdzie. Cięciwe splote tylko z tym najgorzej bo nie jestem w tym wprawiony. Przy mojej ostatniej kuszy testowałem linke metalową. Nie powiem, że była groźna, jedyne co w niej było złe to ocierała drewniane częsci spustu.
Last edited by ToTylkoOn on Wed Jul 04, 2012 8:52 pm, edited 1 time in total.
- Konserwant
- Posts: 138
- Joined: Mon Oct 25, 2010 8:40 pm
Oplot z grubej, nawoskowanej i zanurzonej w oleju lnianym dratwy konopnej, który pokazał na zdjęciach Lorweth jest najstarszym sposobem mocowania łęczyska do łoża.
Bardzo dobrym sposobem, bo trzyma mocno zachowując nieco elastyczności. Jedyna wada to wnikanie wilgoci w drewno pod oplotem, co miało znaczenie w wilgotnym klimacie Europy Zachodniej. Dlatego oplot na wschodzie i w środkowej Europie dotrwał do końca XVIII wieku, potem zastąpiony antabami na śrubach.
W Europie Zachodniej oplot konopny został zastąpiony przez metalowe antaby z klinami pod koniec XV wieku. Wilgoc nie wnikała, ale były większe naprężenia i czasem przez połączenie "na sztywno" łoże pękało w miejscu wbicia klinów.
Do użytkowania rekreacyjnego, gdzie nie wleczemy ze sobą miesiącami kuszy po bezdrożach w czasie kampanii wojennych - wilgoc nam nie straszna i oplot będzie najlepszy. No chyba, że robimy wierna replikę - wtedy sie trzymamy wierności odtwórczej.
Bardzo dobrym sposobem, bo trzyma mocno zachowując nieco elastyczności. Jedyna wada to wnikanie wilgoci w drewno pod oplotem, co miało znaczenie w wilgotnym klimacie Europy Zachodniej. Dlatego oplot na wschodzie i w środkowej Europie dotrwał do końca XVIII wieku, potem zastąpiony antabami na śrubach.
W Europie Zachodniej oplot konopny został zastąpiony przez metalowe antaby z klinami pod koniec XV wieku. Wilgoc nie wnikała, ale były większe naprężenia i czasem przez połączenie "na sztywno" łoże pękało w miejscu wbicia klinów.
Do użytkowania rekreacyjnego, gdzie nie wleczemy ze sobą miesiącami kuszy po bezdrożach w czasie kampanii wojennych - wilgoc nam nie straszna i oplot będzie najlepszy. No chyba, że robimy wierna replikę - wtedy sie trzymamy wierności odtwórczej.
moje łuki: wiązowy Holmegaard, cisowy neolityczny i elb, indiański piramidalny, turecki rogowy kompozyt, Saluki Hybrid Crimean Tartar, angular hikora-ipe, kilka laminatów longbow i recurve + bloczek do polowania. I inne, w tym pasujące do avatara 