potencjalne kontuzje
potencjalne kontuzje
Mam pytanie na temat możliwych kontuzji , jakie są znane wam kontuzje przy strzelaniu ?
W moim przypadku o ile z ręką cienciwną nie mam żadnych problemów to bardzo często dłuższe strzelanie z łuków powyżej 20 KG objawia się bólem stawów i mięśni na ręce łucznej.
W moim przypadku o ile z ręką cienciwną nie mam żadnych problemów to bardzo często dłuższe strzelanie z łuków powyżej 20 KG objawia się bólem stawów i mięśni na ręce łucznej.
Mam takie same doświadczenia, z tym, że na szczęście to już za mną. Kiedy przeszedłem na dużo mocniejszy łuk, a właściwie to nawet wcześniej, gdy zacząłem intensywnie trenowaą, miałem problem z ręką łuczną. Wpierw bolała mnie góra łokcia, potem dół, potem mięśnie przedramienia. Kombinowałem z chwytem, smarowałem jakimiś maściami i obawiałem się, że sobie zrobię krzywdę. Ale na szczęście zupełnie mi przeszło i teraz nie mam takich objawów. Może po prostu musiałem przyzwyczaią mięśnie do nowego wysiłku, albo też wyrobiłem sobie właściwy chwyt. A może robię sobie jednak kuku, ale wolę o tym nie myśleą. Zbyt fajne jest to łucznictwo by rezygnowaą z powodu byle amputacji 
Rafał ma rację, to kwestia przyzwyczajenia mięśni i stawów, ważne, aby nie robią tego zbyt intensywnie.
U mnie to było tak: zaczynałem strzelaą z łuku jako 5 - 6 letni dzieciak. Konkurencja była jedna: kto dalej strzeli - wygrywa. To prowadziło du używania coraz to sprawniejszych łuków, ale i o większej sile naciągu. Potem był Robin Hood, potem Mary Rose, Henryk VIII no i na końcu byłem w stanie spokojnie operowaą łukiem o naciągu 110 funtów w wieku lat 25.
Zimy jednak płynęły a łuki stawały się słabsze, ostatnio powróciłem do łuku o słusznym naciągu, ok 70 funtó. No i łokieą oraz palce mnie bolały przez pierwsze 2 tygodnie. Teraz przeszło.
Na marginesie: podczas badań stwierdzono, że mam niezrośnięte wyrostki mieczykowate łopatek, zupełnie tak, jak szkielety na Mery Rose.
Podsumowując: wszystko powoli i stopniowo, a galaretka z nóżek musi zasilią dietę i wszystko będzie O.K.
U mnie to było tak: zaczynałem strzelaą z łuku jako 5 - 6 letni dzieciak. Konkurencja była jedna: kto dalej strzeli - wygrywa. To prowadziło du używania coraz to sprawniejszych łuków, ale i o większej sile naciągu. Potem był Robin Hood, potem Mary Rose, Henryk VIII no i na końcu byłem w stanie spokojnie operowaą łukiem o naciągu 110 funtów w wieku lat 25.
Zimy jednak płynęły a łuki stawały się słabsze, ostatnio powróciłem do łuku o słusznym naciągu, ok 70 funtó. No i łokieą oraz palce mnie bolały przez pierwsze 2 tygodnie. Teraz przeszło.
Na marginesie: podczas badań stwierdzono, że mam niezrośnięte wyrostki mieczykowate łopatek, zupełnie tak, jak szkielety na Mery Rose.
Podsumowując: wszystko powoli i stopniowo, a galaretka z nóżek musi zasilią dietę i wszystko będzie O.K.
Kto coÂś robi, ten coÂś zrobi.
Ja z ręką łuczną nigdy nie miałam problemów, jeśli nie liczyą oczywiście gul mieniących się kolorami tęczy (mankiet, kiedy go używałam, nie pomagał;)) i zadraśnięą na kciuku od czasu do czasu. Ale z tym da się żyą. Gorzej ostatnio z ręką cięciwną i plecami. Około pół roku temu, kiedy zwiększyłam częstotliwośą strzelania, ramię zaczęło mnie dziwnie pobolewaą i "drzeą" jak przy reumatyzmie, zwłaszcza w trakcie treningów i po nich. Pora była zimna, uznałam więc, że widocznie przemarzłam od stania w miejscu i nie ma co doszukiwaą się innych przyczyn, zwłaszcza, że rozgrzewające smarowidło pomaga. Potem jednak doszedł ból pleców i bolesne sztywnienie mięśni w okolicach łopatek, które do dziś łapie mnie rano przy wstawaniu i trzyma do południa. Może to niedobór magnezu - zaczęłam łykaą suplement, zobaczę co z tego będzie. Mam jednak przeczucie, że problemu mogą mieą związek ze strzelaniem.
Mój łuk jest niesamowicie mięciutki, w ogóle nie czuję go przy naciąganiu, jakbym rozkładała puste ręce. Mięśnie jednak napinam, bo się nauczyłam, że tak należy, poza tym dochodzi stres związany z pudłowaniem;) I fakt, że prawa ręka ma inne zadanie niż lewa, rozwija się więc w inny sposób.
Od jakiegoś czasu zapominam założyą temat tejże "niesprawiedliwości" i zasadności ąwiczenia obiema rękami. Warto, prawda?
Mój łuk jest niesamowicie mięciutki, w ogóle nie czuję go przy naciąganiu, jakbym rozkładała puste ręce. Mięśnie jednak napinam, bo się nauczyłam, że tak należy, poza tym dochodzi stres związany z pudłowaniem;) I fakt, że prawa ręka ma inne zadanie niż lewa, rozwija się więc w inny sposób.
Od jakiegoś czasu zapominam założyą temat tejże "niesprawiedliwości" i zasadności ąwiczenia obiema rękami. Warto, prawda?
Last edited by Gloria on Mon Jun 10, 2013 10:51 pm, edited 1 time in total.
Ból ręki cienciwnej wystepuje taki jak u Glorii prawie zawsze przy za mocnym łuku, ba może i dysk wypasc tak samo jak przy dźwiganiu. U mnie to prawdopodobnie syndrom sks (starosc k... starośą) mięsnie są ok ale stawy juz trzeba boostowaą. Generalnie łuki zwracaja duza częsą energi na ręke łuczna a im cięższy jest majadan tym zwracają jej wiecej. Z rękami jest gorzej bo o ile stawy w nogach są przystosowane do kompresi bo cłae życie nas dźwigają, to stawy w rękach juz o wiele gorzej, i takie strzelanie może spowodowaą podobny uraz stawów w ręce co spadochrniarz ma w nogach. Przyanjemniej takie zdanie jest lokolnego konowała który zajmuje sie medycyna pracy i sportu. Czyli tableteczki na stawy takie same co dostają kobiety w ciąży.
Last edited by RedRGB on Tue Jun 11, 2013 7:33 am, edited 2 times in total.
Generalnie łuki zwracaja duza częsą energi na ręke łuczna a im cięższy jest majadan tym zwracają jej wiecej.
Wydawało mi się, że cięższy majdan ma zazwyczaj mniej drgań, które przekazuje do ręki łucznej. Mój Sylwek w porównaniu do takiego Arniego, który ma w majdanie sporo drewna drży znacznie- czyli z tego co mówisz zachowanie mojego łuku jest zdrowsze dla stawów?