Page 1 of 1

Polowałem z łukiem - opis

Posted: Tue Feb 14, 2012 2:59 pm
by jopsa
Hej!
Łuk to pierwotnie narzędzie myśliwskie, zatem czas na opis mojego polowania z łukiem na Słowacji w lutym 2012r, dział "strzelanie" będzie najbardziej odpowiedni:

http://www.bowhunters.pl/showthread.php ... d=57#pid57

Image

Posted: Tue Feb 14, 2012 3:16 pm
by rafals
To co ustrzeliłeś to warchlak ledwo co paski mu zeszły. Później wy (myśliwi) dziwicie się, że dużego zwierza nie ma. Nie wiem czy któryś w was odważyłby się strzelią do 100kg odyńca.

Posted: Tue Feb 14, 2012 3:55 pm
by AceR
Wiem, że należy pogratulowaą, ale ja tak jak mój przedmówca, jestem zwolennikiem tarczy, słomianek, styropianów, 2D, itp. :-/

Posted: Tue Feb 14, 2012 5:44 pm
by jopsa
rafals wrote:To co ustrzeliłeś to warchlak ledwo co paski mu zeszły. Później wy (myśliwi) dziwicie się, że dużego zwierza nie ma. Nie wiem czy któryś w was odważyłby się strzelią do 100kg odyńca.


O tej porze roku słowackie prawo zabrania strzelaą do odyńców. Odważę się strzelią do każdego dzika - ale to mogę zrobią dopiero jesienią. Jestem bowhunterem, nie kłusolem. A ten na zdjęciu jest na granicy warchlaka i przelatka, już był zdolny do rozrodu. Ważył po wypatroszeniu 28 kg, czyli lepiej niż dorodny kozioł sarny.

Dużego zwierza nie ma nie dlatego, że strzela się do warchlaków (prędzej przez to by wyginęły wszyskie dziki, gdyby wystrzelano wszystkie warchlaki), lecz że zbyt często strzela się do odyńców i samur.
Locha w ciągu swego życia rodzi kilkadziesiąt warchlaków, a do tzw. prostej reprodukcji przy braku polowań wystarczyły by trzy. Gdyby do warchlaków nie strzaelano, to z braku naturalnych drapieżników wszystkie uprawy w Polsce wkrótce by zeżarły dziki :-P

O ile strzelanie do warchlaków i przelatków ma sens selekcyjny, to do starszych już nie. Który dzik dożyje trzeciego roku życia, przeżywając srogie zimy i unikając upolowania - dowiódł, że jest zdrowy. Lecz że myśliwi "lufowi" lubią się pochwalią większą gabarytowo zdobyczą - wystrzeliwują odyńce i samury.
Ja jestem dumny z tego "warchlakoprzelatka" - bo w mniejszy cel trudniej trafią, a i mięsko (pierwotny, właściwy cel polowania) było smaczniutkie. Ze starego odyńca byłaby podeszwa na talerzu.

Posted: Tue Feb 14, 2012 5:46 pm
by Sandan
Gratuluję serdecznie i zazdroszczę spełnienia marzeń!

Do Rafalsa - myślę że przy takim potężnym sprzęcie to i 100 kilogramowy odyniec nie stanowiłby problemu, padał by przy celnym strzale tak samo jak i warchlak. A warchlak jest smaczniejszy ma dużo delikatniejsze mięso niż stary twardy opas.

Wszystko pięknie się ułożyło, dla mnie taka wyprawa jak Twoja Jopsa była by wyprawą życia. Ciekawe czy kiedyś przyjdzie czas na takie trofeum ale z tradycyjnego sprzętu bez nowoczesnych bajerów? Czy taki wyczyn np. z całkowicie historyczną bronią miałby w ogóle jakieś minimalne szanse powodzenia?


ps. pisaliśmy jednocześnie i doszliśmy do podobnych wniosków kulinarnych ;-)

Posted: Tue Feb 14, 2012 7:00 pm
by rafals
Prawdę piszecie, o rozrodzie, smaku mięsa, trudności w trafieniu, niszczeniu upraw. Nie wiem czy, któryś z was ma stycznośą z polską bracią myśliwską. Ja mam. A jak ma to wie do czego pieję. Koło mojej miejscowości jest kompleks lasów około 1000ha i pól x razy więcej, przez co najmniej pół roku nie widziałem śladów dzika. Dlatego nie dziwcie się, że mam złe zdanie do strzelania do młodych, nagonek, karmienia pod ambonami itp, itd. Nie to żebym był przeciwnikiem polowania ale to co czasem widzę to jest normalne nieporozumienie.
Co do Twojego pytania Sandan to z pewnością można zapolowaą z klasycznym sprzętem, ale musi byą odpowiednio silny. Gdzieś w necie widziałem zakresy energii strzały do polowania na odpowiednią zwierzynę. Wtedy tylko zmierzyą prędkośą i wagę strzały i wszystko jasne.

Posted: Tue Feb 14, 2012 7:04 pm
by darek
Wiesz dobrze Jopsa, że za sobą nie przepadamy, ale gratuluję Ci zdobyczy. Jak myśliwy- myśliwemu. Szczerze. I nie każdy "lufowy" jest kolekcjonerem "Oręża". Nie bierz nas wszystkich jedną miarą ...
A co do strzału do stukilowca
http://www.fullpointarchery.com/pages/about-us
każdy lubi poczuą dreszczyk na jajach...
Ja niestety na razie podchodzę ze strzelbą....

Posted: Tue Feb 14, 2012 7:25 pm
by Cream
Ze swojej strony bym prosił o unikanie zbyt drastycznych zdjęą (to było ok).

Jopsa, skoro założyłeś temat, to opisz jak to wygladało podczas polowania, pewnie wielu z nas jest ciekawych.

Posted: Tue Feb 14, 2012 8:38 pm
by jopsa
Sandan wrote:Gratuluję serdecznie i zazdroszczę spełnienia marzeń!
Wszystko pięknie się ułożyło, dla mnie taka wyprawa jak Twoja Jopsa była by wyprawą życia. Ciekawe czy kiedyś przyjdzie czas na takie trofeum ale z tradycyjnego sprzętu bez nowoczesnych bajerów? Czy taki wyczyn np. z całkowicie historyczną bronią miałby w ogóle jakieś minimalne szanse powodzenia?


Ależ oczywiście! Dzisiejsza broń palna dalekiego zasięgu nieco zmieniła podejście do łowiectwa, ale dawniej, gdy broń miała krótki zasięg łowictwo było myślistwem, czyli wymagało myślenia. Nie o niebieskich migdałach - lecz jak zwierza podejśą. Da się dzika podejśą nawet na jeden metr - zresztą miałem taką przygodę, jest opisana w linku który podałem w pierwszym wpisie. Z łuku typu selbow odyńca ubijesz, jak będzie odpowiednio silny naciąg (70-80 funtów) i ciężka strzała.
Image
I nie jest to wyprawa życia, lecz pierwsza, którą mogę się pochwalią w internecie wszem i wobec. Będą następne, jesienią na zwierzynę płową i jakiegoś większego dzika, bo wewszliście na ambicję :mrgreen: .

rafals wrote:Koło mojej miejscowości jest kompleks lasów około 1000ha i pól x razy więcej, przez co najmniej pół roku nie widziałem śladów dzika. Dlatego nie dziwcie się, że mam złe zdanie do strzelania do młodych, nagonek, karmienia pod ambonami itp, itd.


To, że nie widziałeś śladów dzika - to nie znaczy, że dzików nie ma. Pewnie są - tylko nieźle wycwanione. Dziki to po lisach najbaredziej inteligentne zwierzęta leśne, a i mają jeszcze lepszy węch. Dziś dzików jest aż 10 razy więcej niż przed wojną - zatem jest ich w całym kraju nadmiar. Inna sprawa, że jak się w jakimś obwodzie znajdzie mnóstwo kłusoli - to wybiją do nogi. Oczywiście kłusolui z bronią palną. Dlatego łuk i kusza do polowania lepsze - bo krótszy zasięg i najinteligentniejsze sztuki nie podejdziesz - czyli wszystkiego nie wybijesz.

darek wrote:Wiesz dobrze Jopsa, że za sobą nie przepadamy


Nie mów w liczbie mnogiej, bo ja do Ciebie nic nie mam. Może się kiedyś ścięliśmy jak to samiec z samcem - ale ja tam już nie pamiętam :-P

Cream wrote:Jopsa, skoro założyłeś temat, to opisz jak to wygladało podczas polowania, pewnie wielu z nas jest ciekawych.


Podałem link do dokładnego opisu już w pierwszym poście. No to podam jeszcze raz:

http://bowhunting.pl/metodyka-lowiecka/ ... i-na-dziki

Posted: Wed Feb 15, 2012 7:29 am
by Tempest
Nie mam dobrego zdania o polowaniach (zabijanie zwierząt), gdy przeciwnik nie ma szans to nawet namiastka walki nie jest.. ( strzelanie z broni palnej do już obecnie "sport" dla kanapowców bez kondycji i jakiejkolwiek męskiej woli walki.) Dlatego wolę cele sztuczne. i inne sporty podnoszące adrenalinę.. No ale każdy woli co innego


Nie mniej celny strzał zawsze robi wrażenie, a i przygoda ciekawa.

Czytałem zawsze z zaciekawieniem Twoje informacje o bowhuntingu ( nie tylko na tym forum). Więc pogratuluję Ci - wchodząc teraz maksymalnie na Twoją ambicję- gdy ubijesz zwierza jak prawdziwy hunter -nie z bloczka z "bajerami".

Pozdrawiam!