Dziś do mnie ta książka przyszła. Przekartkowałem pośpiesznie - i miałem początkowo do P.T. Autora żal. Że nie wyjaśnił tego, co mnie najbardziej interesowało - robienia kompozytu drewno-ścięgna na łuczysku, wykonywania gryfów łuczysk. czy spustu w samostrzale.
Lecz po dojściu do rozdziału "kusza współczesna" czyli do tematu na którym akurat się dobrze znam - już mie miałem żalu do P.T. Autora. Toż to jaja jak berety!
1. Autor baje o kuszach, których produkcji zaprzestano ok. 30 lat temu jako o "współczesnych"
2. Od ponad 30 lat nie produkuje się kusz myśliwskich z ramionami z drewna i włókna szklanego.
3. Nie jest prawdą, że we współczesnych kuszach myśliwskich montaż lunety jest umieszczony nie w osi łoża.
4. Nie jest prawdą, że lunety do kusz myśliwskich mogą precyzyjnie ustalaą cel dla tylko jednej odległości.
5. Nie jest prawdą, że kolby współczesnych kusz myśliwskich są niżej, niż sportowych.
6. Nie jest prawdą, że jedyną możliwą matą dla kusz jest pilśnia.
7. Spusty też zaprezentował archaiczne.
8. A gdy przeczytałem, że współczesne kusze myśliwskie nie mają strzemion, bo się je naciąga opierając o brzuch

- to brzuch... mnie rozbolał ze śmiechu
Jeszcze tylko dotarlem do fragmentu mówiącego, że hikora jest w Polsce absolutnie nie do kupienia (a kupiłem ją wczoraj, podziękowania dla "robina"), gdy poczułem głęboka wdzięcznośą dla Autora, że jednak nie opisał dokładniej kusz średniowiecznych. W końcu brak informacji jest lepszy od dezinformacji, a mam prawo spodziewaą się równej "jakości" treści też w innych rozdziałach...
Jednak mimo wszystko nie uważam tych 30 złociszy wydanych na to Dzieło za bezpowrotnie stracone. Ta książka nie jest zupełnie bezużyteczna. Może godnie spoczywaą w jednym z pomieszczeń domowych, czekając, aż się skończy podobny produkt, też z celulozy, tylko dla odmiany zwinięty w rolkę. Wtedy należy wydrzeą kartki z rozdziałem o kuszy współczesnej, zmiąą je przystojnie i użyą w sposób, do którego się niewątpliwie nadaje
