(...) I tu doszliśmy do kolejnej ciekawostki militarnej. Widoczny na drugim planie młody łucznik... Chwileczkę. Jeszcze słowo o samym łuku. Otóż, inne ludy, mniej w bory zasobne, czyniły sobie tę broń ze zmyślnie wiązanych kawałków, a to giętkiego rogu, drobnych gałęzi czy innych sprężynujących materiałów. Nam natura dała wyborny surowiec łuczniczy- jałowce i cisy. Do samej ziemi można taki krzew nagiąą, a on odskoczy bez szwanku! Że zaś potrafi urosnąą na dwóch chłopów wysoko, trudno o lepsze drewno na potężne, nośne, niechybne łuki.
Młody łucznik, o którym mowa, trzyma w prawicy dwa dziwne przedmioty o o listkowatych ostrzach na niewielkich trzonkach. Gembarzewski nazywa to "bronią pociskowo- rzutową". Służyła bowiem do miotania we wroga z nieiwelkiego dystansu, była straszna w oblężeniu czy leśnej potyczce. Jako zaś dodatkową ciekawostkę dodam, że ten rodzaj walki doprowadzili do mistrzostwa afrykańscy wojownicy szczerpów Nyam- Nyam oraz Samburu. (...)
Dalej nie ma nic ciekawego o łucznikach.
Czyżby ksiązka pozwalała nam sądzią, że nasi waleczni przodkowie (opis dotyczy łucznika z XII wieku) dotarli do Afryki i przejeli od tamtejszych plemion broń, którą potem przywieźli do kraju? Lub wynaleźli coś (niezależnie od Afryki), o czym rzadko się wspomina?
Teraz nie mam czasu, ale po powrocie do domu zamieszczę zdjęcie owego łucznika (jest to szkic zrobiony przez autora na podstawie innych źródeł). Owa broń wyglada jak grot, z tym, że bardziej sie rozłazi na boki i jest wielkości ludzkiej głowy...