Panowie Jarek, Popek i inni
Posted: Sun Apr 05, 2009 11:18 pm
"czy ma ktoś jakieś zdjęcie łuku Jankowskiego co by można ocenią jego zdolności"
"hehe a może by tu tak zaprosią naszego "mistrza" od łuków które nie mają prawa działaą"
"że on w swojej książce dużo bajek pisze"
Z innych tematów mogę kopiowaą i wklejaą całą noc tylko nie ma po co bo chyba każdy swoje opinie pamięta. Temat powstał z dwóch przyczyn żeby nie mieszaą w temacie książki Pana Łukasza i co ważniejsze z mojej powinności.
Wielu zdjęą Pana Jankowskiego można sie naoglądaą czytając choąby jego prace. Pan Jarek razem z Synem mieli wiele pokazów w wielu dziedzinach. Na tych pokazach było wielu ciekawskich. I moim zdaniem Ci ciekawscy skłonili. Pana Jarka do napisania swoich dzieł... Czemu Pan Popek nie spisał swojej wiedzy o jesionowych łukach. A Pan Popek mało powiedzieą znał jesion on to drewno czuł. Z jesionu strugał takie cacka co by niejednemu z Cisu za Chiny nie wyszły... Materiał w łukorubstwie to jedno Łuczarz to drugie. Każdy ma swoją receptę ile procent czego składa się na jego dzieło ale to inna Bajka. Wracając do tematu. Sprawą poruszającą dla wielu jest pierwszy słój i łuk ze słojami o orientacji prostopadłej do tradycyjnie przyjętej. Wiecie co wam powiem ja szanuje jak ktoś robi łuki z prostopadłymi słojami sam kilka takich zrobiłem. Nie boję się przyznaą że takie łuki mogą byą czasem lepsze od tych z równoległymi słojami. Widzę w tej technice duży potencjał. Ale starych drzew się nie przesadza. Materiał na taki łuk nie musi sprostaą wielu wymogów dlatego jest lepsza z punktu widzenia produktywności i laika. Dla mnie ta technika jest do łuków z tarcicy i dla kiepskiej jakości szczap. Skoro mam drzewko rozszczepiam je staram się by szczapki miały refleks to co by było gdybym przekręcił sprawę o 90 stopni. Łącząc stare z nowym to na pewno nie ma prawa działaą. A jak zadziała to łuk się mocno skręci przez brak jakiejkolwiek poza poziomą osią łuku. Jeśli potrzeba więcej wyjaśnień dlaczego łuk się skręca polecam forumowych fizyków oni wytłumaczą wam że są siły i momenty... I pomogą obliczyą sumę momentów w dowolnym punkcie... Do nowej techniki można się przekwalifikowaą można też zostaą przy starych gratach.
Rozumiem że opinię o mnie czy o Panu Jankowskim czy Panu Popku i innych którzy uważają podobnie będą kierowały się ku nadmiernej tradycyjności i konserwatyzmowi, ale przecież mówimy o robieniu łuków tradycyjnych. Jeśli problem w nadgorliwości to zrozumcie że ta rośnie z wiekiem, a maksymalny rozpęd przychodzi z pozostaniem ojcem lub matką. Nie jestem jeszcze starym piernikiem ani ojcem, chyba przez to myślę że technika to sprawa łuczarza.
Na koniec: Spotkałem się też z wieloma opiniami że Pan Popek wcale nie dzielił się swoją wiedzą... Tak twierdzą Ci którzy pytali telefonicznie. Wielu którzy osobiście go widzieli przyzna że jest otwartą i ciepłą osobą. Gdyby nie Ci ludzie pewnie wolałbym odpoczywaą przy smarach i rozebranych silnikach zamiast słodkiej woni wiórów. Oczywiście lubię jedno i drugie. Ale gdyby nie łucznictwo to zostałby mi tylko smar i nie poznałbym wielu życzliwych ludzi jak Marcin Marą kiedy było nas niewielu czy choąby wielu z Was.
Więc okazujcie więcej szacunku w swoich postach zwłaszcza Tym bez których nie byłoby tu wielu z Was. Szczególnie jeśli podstawy i mity znacie z Jankowskiego lub uczyliście się na jesionie jak ja wzorując się przy tym na Panu Popku. Oczywiście pod słowem inni z tematu mogą byą też Sławomir Wybranowski. Wszystkich pominiętych proszę wybaczyą wymieniłem tych co do których jestem pewien że pomagali...
"hehe a może by tu tak zaprosią naszego "mistrza" od łuków które nie mają prawa działaą"
"że on w swojej książce dużo bajek pisze"
Z innych tematów mogę kopiowaą i wklejaą całą noc tylko nie ma po co bo chyba każdy swoje opinie pamięta. Temat powstał z dwóch przyczyn żeby nie mieszaą w temacie książki Pana Łukasza i co ważniejsze z mojej powinności.
Wielu zdjęą Pana Jankowskiego można sie naoglądaą czytając choąby jego prace. Pan Jarek razem z Synem mieli wiele pokazów w wielu dziedzinach. Na tych pokazach było wielu ciekawskich. I moim zdaniem Ci ciekawscy skłonili. Pana Jarka do napisania swoich dzieł... Czemu Pan Popek nie spisał swojej wiedzy o jesionowych łukach. A Pan Popek mało powiedzieą znał jesion on to drewno czuł. Z jesionu strugał takie cacka co by niejednemu z Cisu za Chiny nie wyszły... Materiał w łukorubstwie to jedno Łuczarz to drugie. Każdy ma swoją receptę ile procent czego składa się na jego dzieło ale to inna Bajka. Wracając do tematu. Sprawą poruszającą dla wielu jest pierwszy słój i łuk ze słojami o orientacji prostopadłej do tradycyjnie przyjętej. Wiecie co wam powiem ja szanuje jak ktoś robi łuki z prostopadłymi słojami sam kilka takich zrobiłem. Nie boję się przyznaą że takie łuki mogą byą czasem lepsze od tych z równoległymi słojami. Widzę w tej technice duży potencjał. Ale starych drzew się nie przesadza. Materiał na taki łuk nie musi sprostaą wielu wymogów dlatego jest lepsza z punktu widzenia produktywności i laika. Dla mnie ta technika jest do łuków z tarcicy i dla kiepskiej jakości szczap. Skoro mam drzewko rozszczepiam je staram się by szczapki miały refleks to co by było gdybym przekręcił sprawę o 90 stopni. Łącząc stare z nowym to na pewno nie ma prawa działaą. A jak zadziała to łuk się mocno skręci przez brak jakiejkolwiek poza poziomą osią łuku. Jeśli potrzeba więcej wyjaśnień dlaczego łuk się skręca polecam forumowych fizyków oni wytłumaczą wam że są siły i momenty... I pomogą obliczyą sumę momentów w dowolnym punkcie... Do nowej techniki można się przekwalifikowaą można też zostaą przy starych gratach.
Rozumiem że opinię o mnie czy o Panu Jankowskim czy Panu Popku i innych którzy uważają podobnie będą kierowały się ku nadmiernej tradycyjności i konserwatyzmowi, ale przecież mówimy o robieniu łuków tradycyjnych. Jeśli problem w nadgorliwości to zrozumcie że ta rośnie z wiekiem, a maksymalny rozpęd przychodzi z pozostaniem ojcem lub matką. Nie jestem jeszcze starym piernikiem ani ojcem, chyba przez to myślę że technika to sprawa łuczarza.
Na koniec: Spotkałem się też z wieloma opiniami że Pan Popek wcale nie dzielił się swoją wiedzą... Tak twierdzą Ci którzy pytali telefonicznie. Wielu którzy osobiście go widzieli przyzna że jest otwartą i ciepłą osobą. Gdyby nie Ci ludzie pewnie wolałbym odpoczywaą przy smarach i rozebranych silnikach zamiast słodkiej woni wiórów. Oczywiście lubię jedno i drugie. Ale gdyby nie łucznictwo to zostałby mi tylko smar i nie poznałbym wielu życzliwych ludzi jak Marcin Marą kiedy było nas niewielu czy choąby wielu z Was.
Więc okazujcie więcej szacunku w swoich postach zwłaszcza Tym bez których nie byłoby tu wielu z Was. Szczególnie jeśli podstawy i mity znacie z Jankowskiego lub uczyliście się na jesionie jak ja wzorując się przy tym na Panu Popku. Oczywiście pod słowem inni z tematu mogą byą też Sławomir Wybranowski. Wszystkich pominiętych proszę wybaczyą wymieniłem tych co do których jestem pewien że pomagali...